Moja kuzynka o mało nie przejechała szczeniaka na ul.Kazikowskiego. Miał 12 tygodni i prawie wpadł pod samochód. Piesek był cuchnący , zawszony , zadzwoniła na 112 co robić. Dodzwoniła się do urzędu i kazano jej czekać, po 20 minutach pojawił się opiekun zwierzęcia - indywiduum o bogatym słownictwie. Pojawił się patrol policji i straży miejskiej ,którzy oskarżył kuzynkę o przywłaszczenie mienia. To mienie nie miało obroży, smyczy, książeczki zdrowia i prawie wpadło pod samochód. Finał- kuzynka oddała psa kochającemu opiekunowi ,który przy patrolu nazwał ją 8x idiotką ( patrol nie reagował ), i nakazał opiekunce przynieść książeczkę na posterunek. Macie w tym temacie własne przemyślenia....