24°C

20
Powietrze
Wspaniałe powietrze!
Weź głęboki wdech czystego powietrza!

PM1: 9.72
PM25: 11.94 (47,78%)
PM10: 15.50 (31%)
Temperatura: 24.14°C
Ciśnienie: 1014.48 hPa
Wilgotność: 47.13%

Dane z 17.08.2019 15:10, airly.pl


facebook

Forum

"Wolność nie jest nam dana raz na zawsze"

16126 postów
Żabodukt Postów: 25836
kumak
Żabodukt, postów: 25836
Piątek, 2 sierpnia 2019 18:53:28
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Porządki w Trybunale Konstytucyjnym. "To nie jest niezależny i niezawisły organ kontroli konstytucyjności prawa"TK utracił zdolność do realizacji swoich konstytucyjnych funkcji i zadań. Notorycznie odwoływanie zaplanowanych wcześniej wokand jest tego dowodem. Nawet biuro podawcze jest zazwyczaj zamknięte - mówi Tomasz Zalasiński dla DGP. r Tomasz Zalasiński, konstytucjonalista, Zespół Ekspertów Prawnych Fundacji im. S. Batorego

Trwa czwarty rok, odkąd obecna większość rządząca zaczęła robić własne porządki w Trybunale Konstytucyjnym. Najważniejsze osoby w państwie, w tym prezydent czy premier, nie kryją zadowolenia z jego obecnego sposobu działania, jednak dane statystyczne pokazują ten obraz inaczej. Weźmy chociażby kwestię zdejmowanych wokand, o czym niedawno pisał DGP. Na 25 wyznaczonych w tym roku przez Trybunał Konstytucyjny wokand aż osiem zostało odwołanych.

Obserwuję zmiany zachodzące w Trybunale Konstytucyjnym z przykrością. Przypomina mi się artykuł, który po pierwszym orzeczeniu TK z 1986 r. napisał Stanisław Podemski („Trybunał nie malowany, Polityka, 15.11.1986). Trybunał wydał wówczas orzeczenie, w którym pokazał, jak wielkie znaczenie dla ochrony praw obywatelskich będą miały jego orzeczenia. Powołanie TK – jak pamiętamy – było krokiem milowym w naszej drodze do demokracji i państwa prawnego, ale początkom jego działalności towarzyszyły obawy, czy nie będzie to ochrona pozorna, zwłaszcza w ówczesnych warunkach. Trybunał Konstytucyjny od początku objawił się jednak jako zdecydowany obrońca konstytucyjnych praw i wolności. Ochronę tę z powodzeniem zapewniał przez trzy dekady. Niestety ten czas już się skończył. Trybunał obecnie utracił zdolność do realizacji swoich konstytucyjnych funkcji i zadań. Notorycznie odwoływanie zaplanowanych wcześniej wokand jest tego dowodem.https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1424110,porzadki-w-trybunale-konstytucyjnym-tomasz-zalasinski.html,komentarze-popularne,1?fbclid=IwAR3qkKAnxciIP5skd2xoc-3pktdIODQnYoxw4lo7dqg6zHcqE8Wm1OmcKPA
Żabodukt Postów: 25836
kumak
Żabodukt, postów: 25836
Piątek, 2 sierpnia 2019 19:08:55
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Narodowcy: „Jedna kula, jeden Niemiec”. Policja na ich usługach blokuje pracę „lewackiej szczujni iedy tylko narodowcy o to prosili, policja interweniowała i spisywała dziennikarzy, m.in. z OKO.press. Marsz pod specjalną ochroną policji mógł bez problemu iść pod transparentem z przekreśloną tęczą. Narodowcy wygłaszali absurdalne hasła: "Warszawa wolna od tęczowego faszyzmu Rafała Trzaskowskiego". Trzy różne grupy przeciwstawiły mu się na różne sposoby
Powstańcy, jeśli patrzą na nas i widzą to morze biało-czerwonych flag, myślą sobie, że warto było walczyć z niemieckim okupantem. Warszawa wolna od faszyzmu, zdecydowanie zgadzam się, pod warunkiem, że dodamy tam kilka słów: Warszawa wolna od tęczowego faszyzmu Rafała Trzaskowskiego” – wygłosił w jednym z przemówień kończących marsz narodowców Krzysztof Lech Łuksza z Mediów Narodowych.

„Żadne prowokacje, czy to tutaj pana z portalu OKO.press, czy innych pseudodziennikarzy, lewackich szczujni, które na nas cały czas najeżdżają, nas nie przestraszą” – triumfował Mateusz Marzoch z Młodzieży Wszechpolskiej. Faktycznie nie przestraszyły, bo policja gorliwie przeszkadzała dziennikarzom w pracy. Dziennikarza OKO.press Maćka Piaseckiego na polecenie głównego organizatora marszu wyprowadziła z tłumu, gdy robił relację na FB.
Na prośbę organizatorów marszu wylegitymowana i spisana została również dziennikarka OKO.press Agata Szczęśniak, która wzięła udział w rozdawaniu ulotek. „Organizatorom nie pasują” – powiedział policjant. Nie podał innej podstawy prawnej. Mężczyzna w pomarańczowej kamizelce, prawdopodobnie jeden z organizatorów, kilka razy zwracał policjantowi uwagę, żeby spisał kobietę: „Nie życzymy sobie tych ulotek” – mówił.

Większość napotkanych osób przyjmowała ulotki z wdzięcznością i zrozumieniem. Były pojedyncze odmienne głosy: „Po co pani prowokuje?”, „Kto wam płaci? Pewnie Soros”, „Żydowska manipulacja” i mocniejsze: „Poje*ło was?”.https://oko.press/narodowcy-jedna-kula-jeden-niemiec-aktywistki-pamietamy-i-prosimy-o-opamietanie-duzo-zdjec/?fbclid=IwAR3lkVDbWr0pNlVH1525RChnMM5EYkQkesB0ee_sWKda2iiKOeqQCbvTxMU
Mińsk Mazowiecki Postów: 27963
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 27963
Piątek, 2 sierpnia 2019 19:19:11
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Matka Kurka: To nie Dulkiewicz wymyśliła 'radosne świętowanie' II w.ś.

https://www.fronda.pl/a/matka-kurka-to-nie-dulkiewicz-wymyslila-radosne-swietowanie-ii-ws,130945.html
Mińsk Mazowiecki Postów: 27963
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 27963
Piątek, 2 sierpnia 2019 19:19:41
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Zobacz, co DOKŁADNIE powiedział abp Jędraszewski (NAGRANIE)

https://www.fronda.pl/a/zobacz-co-dokladnie-powiedzial-abp-jedraszewski-nagranie,130962.html
Mińsk Mazowiecki Postów: 27963
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 27963
Piątek, 2 sierpnia 2019 19:21:50
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Winniśmy wdzięczność i szacunek arcybiskupowi Jędraszewskiemu. Dopóki Kościół ma (także) odważnych biskupów, dopóty jest nadzieja

https://wpolityce.pl/kosciol/457580-winnismy-wdziecznosc-i-szacunek-abp-jedraszewskiemu
Mińsk Mazowiecki Postów: 27963
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 27963
Piątek, 2 sierpnia 2019 19:24:11
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Schleswig-Holstein statkiem pasażerskim! Promocja nowej wersji historii pod patronatem Urzędu Miasta Gdańska!

https://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/20580-schleswig-holstein-statkiem-pasazerskim-promocja-nowej-wersji-historii-pod-patronatem-urzedu-miasta-gdanska
Mińsk Mazowiecki Postów: 27963
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 27963
Sobota, 3 sierpnia 2019 08:33:32
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Katarzyna TS: Pożyteczna idiotka ŚWIĘTUJE na trupach

https://wprawo.pl/2019/07/31/katarzyna-ts-pozyteczna-idiotka-swietuje-na-trupach-polskich-dzieci/

Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Mińsk Mazowiecki Postów: 27963
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 27963
Sobota, 3 sierpnia 2019 17:18:59
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wroński (ten z Wyborczej) napisał o Westerplatte. I ofiarach wśród... Niemców

https://niezalezna.pl/282527-wronski-ten-z-wyborczej-napisal-o-westerplatte-i-ofiarach-wsrod-niemcow
Mińsk Mazowiecki Postów: 27963
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 27963
Sobota, 3 sierpnia 2019 17:19:57
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Powstanie Warszawskie. Niemcy dokonali masakry w klasztorze jezuitów

2 sierpnia tego roku mija 75 lat od pamiętnego mordu, jakiego dokonali Niemcy w drugim dniu Powstania Warszawskiego w jezuickim Domu Pisarzy przy ul. Rakowieckiej. Oprawcy z oddziału SS w akcie zemsty za pomoc powstańcom zamordowali tu ok. 40 osób, w tym 16 jezuitów i ponad 20 świeckich. Przełożonego domu, o. Edwarda Kosibowicza, zastrzelono tego dnia na skraju Pola Mokotowskiego [1]. To tragiczne wydarzenie zostało opisane m. in. przez o. Felicjana Paluszkiewicza w książce „Masakra w klasztorze” (Warszawa, Wydawnictwo Rhetos, 2003) [2]. Na podstawie tych opowieści rok później powstał fabularno-dokumentalny film w reżyserii Krzysztofa Żurowskiego, wyemitowany 2 sierpnia 2004 r., w 60. rocznicę zbrodni, w 1 Programie TVP [3].

https://www.fronda.pl/a/powstanie-warszawskie-niemcy-dokonali-masakry-w-klasztorze-jezuitow,130990.html
mińsk m Postów: 1356
michal1965
mińsk m, postów: 1356
Sobota, 3 sierpnia 2019 18:59:59
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Czy Europa zdoła się przeciwstawić inwazji islamu? To będzie zależało od tego, czy zdoła się zmobilizować jedyna siła do tego zdolna – święty Kościół powszechny. Jeżeli przeciwko budowie w Warszawie meczetu musi występować jakiś Wolniewicz, a nie arcybiskup stolicy, niedobrze to wróży.

Prof.Wolniewicz
Żabodukt Postów: 25836
kumak
Żabodukt, postów: 25836
Niedziela, 4 sierpnia 2019 07:34:40
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wszyscy obywatele i sędziowie Rzeczypospolitej Polskiej powinni mieć świadomość, że organ którego najważniejszym zadaniem jest ochrona niezawisłości sędziów i niezależności sądów został wybrany w sposób, którego władza nie chce ujawnić i którego legalność działania jest zasadnie kwestionowana. Poza tym żyjemy w państwie w którym prawomocny wyrok nawet najwyższego organu sądowego może zostać niewykonany przez urzędnika – nominata władzy wykonawczej pod jakimkolwiek pretekstem, co stanowi przykład czystego bezprawia i przejaw anarchizacji życia publicznego.”http://themis-sedziowie.eu/aktualnosci/stanowisko-stowarzyszenia-sedziow-themis-w-przedmiocie-odmowy-wykonania-prawomocnego-wyroku-naczelnego-sadu-administracyjnego-z-dnia-28-czerwca-2019-roku/?fbclid=IwAR2YIi_HCGedBlGM3qA7QrVm0XjxfJAvDLeQ2kfNvCWa-32hX9KOWoWKMus
rawo do informacji publicznej zagwarantowane w art. 61 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej jest jednym z najważniejszych praw przysługujących obywatelom w demokratycznym państwie prawnym. Pozwala ono na społeczną kontrolę działań organów władzy publicznej i czyni te działania transparentnymi.

Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej zostali tego prawa w sposób arbitralny i bezprawny pozbawieni, co do informacji dotyczącej trybu wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa.

W związku z tym nie ma możliwości ustalenia, czy przewidziana w ustawie procedura tworzenia list poparcia kandydatów do KRS przeprowadzona została w sposób prawidłowy. Możliwości tej najpierw pozbawieni zostali ustawą posłowie, których zadaniem był wybór członków KRS, a obecnie również obywatele nie mogą dowiedzieć się czy Marszałek Sejmu działał zgodnie z prawem.

Krajowa Rada Sądownictwa ma stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Skład Rady i sposób jej powołania ma zatem ogromny wpływ na to czy może ona prawidłowo wykonywać powierzone jej obowiązki, czy też jest organem upolitycznionym, pozostającym na usługach władzy wykonawczej.

Prawomocny wyrok sądu staje się prawem i źródłem obowiązków dla stron postępowania. Wszyscy, w tym również Marszałek Sejmu, są równi wobec prawa, a niewykonywanie prawomocnych wyroków sądów jest bezprawiem, które nie może być tolerowane w praworządnym państwie.

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie ma kompetencji do oceny czy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego jest zgodny z prawem. Przepisy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO), w tym zwłaszcza art. 86, pozwalają na ujawnienie danych osobowych. Ponadto Naczelny Sąd Administracyjny ma obowiązek orzekania zgodnie z obowiązującym w dniu orzekania stanem prawnym i uchylania wyroków bądź decyzji rażąco naruszających prawo. Kwestie zgodności orzeczenia wydanego przez Wojewódzki Sąd Administracyjny z przepisami RODO były zatem również przedmiotem rozpoznania przez Naczelny Sąd Administracyjny.

Postanowienie nakazujące Marszałkowi Sejmu wstrzymanie się z ujawnieniem list poparcia osób kandydujących do KRS, to kolejny bezprawny i naruszający wszelkie standardy wybieg władzy ustawodawczej i wykonawczej mający na celu utajnienie procedury tworzenia obecnej neo KRS. Pozbawia to obywateli konstytucyjnego prawa do informacji publicznej i czyni coraz bardziej wątpliwą legalność działania obecnej Rady. Wątpliwości takie są tym bardziej zasadne, że oczekujemy na orzeczenie TSUE dotyczące zgodności procedury wyboru Krajowej Rady Sądownictwa z normami unijnymi, zakładającymi całkowitą apolityczność Rady.

Wszyscy obywatele i sędziowie Rzeczypospolitej Polskiej powinni mieć świadomość, że organ którego najważniejszym zadaniem jest ochrona niezawisłości sędziów i niezależności sądów został wybrany w sposób, którego władza nie chce ujawnić i którego legalność działania jest zasadnie kwestionowana. Poza tym żyjemy w państwie w którym prawomocny wyrok nawet najwyższego organu sądowego może zostać niewykonany przez urzędnika – nominata władzy wykonawczej pod jakimkolwiek pretekstem, co stanowi przykład czystego bezprawia i przejaw anarchizacji życia publicznego.

W związku z powyższym wzywamy Marszałka Sejmu do niezwłocznego wykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 28 czerwca 2019 rok
mińsk m Postów: 1356
michal1965
mińsk m, postów: 1356
Niedziela, 4 sierpnia 2019 09:49:15
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Myślę, że jest to próba odwrócenia tych zmian, które w Polsce zaczynają zachodzić. To są ludzie, którym się ten nowy kurs nie podoba i którzy chcą za wszelką cenę zastopować zmiany. Mam nadzieję, że nie kryje się z tą organizacją głębszy zamiar przewrotowy. Jednak nie można tego wykluczyć, że to jest dopiero przygrywka. To jest nowa Targowica. To ruch całkowicie organizowany i sterowany.

Źródło: Prof. Wolniewicz o KOD: Nowa Targowica, ruch organizowany i sterowany, wpolityce.pl, 23 grudnia 2015]
Mińsk Mazowiecki Postów: 459
Totamto
Mińsk Mazowiecki, postów: 459
Niedziela, 4 sierpnia 2019 11:16:51
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Oto demokracja w wydaniu PO-KO, czyli komuna reaktywacja.

"Gó**o prawda". Zaostrza się konflikt Cejrowskiego z władzami Gdańska

Wojciech Cejrowski został usunięty przez "umundurowanych na czarno ludzi” z terenu kościelnego, na którym rozmawiał z fanami, robił zdjęcia i podpisywał książki w ramach Jarmarku Dominikańskiego w Gdańsku. Mężczyźni mieli działać na polecenie prezydent Aleksandry Dulkiewicz.
Cejrowski zamieścił w internecie film, w którym komentuje sytuacją. "Stałem na ulicy Świętego Ducha, ale przyszła władza. Gdańsk powiedział »won!«" – stwierdził słynny podróżnik.

Do tych zarzutów odniosły się władze Gdańska.

"W pierwszym tyg. Jarmarku Św. Dominika przeprowadzono 33 interwencji w sprawie nielegalnego handlu. Insynuowanie przez pana Cejrowskiego, że interwencja ma charakter polityczny nie ma żadnych podstaw. Pan Cejrowski został pouczony i poproszony o zaprzestanie nielegalnego handlu" – napisał wiceprezydent Gdańska Piotr Borawski za co mu publicznie podziękowała prezydent Dulkiewicz

https://dorzeczy.pl/kraj/110055/goo-prawda-zaostrza-sie-konflikt-cejrowskiego-z-wladzami-gdanska.html
Żabodukt Postów: 25836
kumak
Żabodukt, postów: 25836
Niedziela, 4 sierpnia 2019 14:49:33
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
"mińsk m
Postów: 1274
michal1965 Dziś, 5 godz. temu
0
+
-
Myślę, że jest to próba odwrócenia tych zmian, które w Polsce zaczynają zachodzić. To są ludzie, którym się ten nowy kurs nie podoba i którzy chcą za wszelką cenę zastopować zmiany. Mam nadzieję, że nie kryje się z tą organizacją głębszy zamiar przewrotowy. Jednak nie można tego wykluczyć, że to jest dopiero przygrywka. To jest nowa Targowica. To ruch całkowicie organizowany i sterowany."
tu pasuje cytat- coście skurwysyny uczynili z moim krajerem? zmiany w sądownictwie to gówno nie reformy- to gwałcenie konstytucji i prawa polskiego.W POLSCE SĄ TRZY NIEZALEŻNE SZCZEBLE WŁADZY a PIS uzależnił sądownictwo od władzy ustawodawczej i wykonawczej co jest przestępstwem konstytucyjnym
Post edytowany 2 razy
Mińsk Mazowiecki Postów: 459
Totamto
Mińsk Mazowiecki, postów: 459
Niedziela, 4 sierpnia 2019 16:41:31
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Powrót postkomunistów, czyli dlaczego wciąż tkwimy w PRL-u


Kiedy 24 maja 2015 roku prof. Andrzej Nowak komentował na gorąco na antenie Niepoprawnego Radia PL wyniki wyborów prezydenckich, w których zwyciężył Andrzej Duda, padło z jego ust stwierdzenie, że tego dnia „w Polsce skończył się PRL”. Chyba nikt nie przewidywał, że w zaledwie cztery lata później PRL powróci i to z przytupem. To właśnie polityczni spadkobiercy poprzedniego systemu, czyli politycy związani z obozem Sojuszu Lewicy Demokratycznej są „cichymi zwycięzcami” polskich eurowyborów 2019.



Największa partia opozycyjna w Polsce, czyli dowodzona przez Grzegorza Schetynę Platforma Obywatelska zagrała va banque i to głównie za jej sprawą powstał nowy twór nazywany Koalicją Europejską. W skład ugrupowania oprócz PO weszły również: Sojusz Lewicy Demokratycznej, Polskie Stronnictwo Ludowe, Nowoczesna, Zieloni, Inicjatywa Feministyczna, Unia Europejskich Demokratów, Socjaldemokracja Polska oraz Wolność i Równość. To właśnie Koalicja Europejska miała odebrać władzę Prawu i Sprawiedliwości i przywrócić „porządek” sprzed 2015 roku oraz przyśpieszyć rewolucję obyczajową, którą co by nie było, PiS ślamazarnie i nieudolnie, ale jednak w jakimś stopniu blokuje.



Z punktu widzenia Sojuszu Lewicy Demokratycznej wejście w tego typu koalicję było politycznym majstersztykiem. Pamiętajmy bowiem, że w wyborach prezydenckich w 2015 roku reprezentująca postkomunistów Magdalena Ogórek uzyskała w pierwszej turze wyborów 2,38 proc. głosów. Z kolei wybory parlamentarne, które odbyły się kilka miesięcy później dały koalicji Zjednoczonej Lewicy w skład której wchodził SLD wynik 7,55 proc. To właśnie wtedy – w roku 2015 – po raz pierwszy od 1944 w polskim parlamencie nie znalazło się żadne ugrupowanie komunistyczne bądź postkomunistyczne.



Strach przed kolejną kompromitacją i utraceniem kilku lukratywnych posad w Parlamencie Europejskim z pewnością zmobilizował spadkobierców PZPR do wejścia w nową koalicję i załatwienia sobie wysokich miejsc na listach wyborczych dzięki czemu Polskę w Europie reprezentować będą takie persony jak Leszek Miller, Marek Belka czy Włodzimierz Cimoszewicz.



Dlaczego jednak postkomuniści uzyskali tak dobre wyniki? Jak to się stało, że startujący z drugiego miejsca na liście KE w okręgu Wielkopolskim Leszek Miller zdobył prawie 80 tys. głosów?! Przecież ten człowiek nie tak dawno ogłosił przejście na polityczną emeryturę! Czyżby mieszkańcy Wielkopolski widzieli w nim „Przyszłość Polski”, jak głosiło hasło wyborcze na banerach KE?



To samo pytanie można postawić również w przypadku Marka Belki – „jedynki” na listach KE w okręgu łódzkim – który zdobył ponad 180 tys. głosów oraz Włodzimierza Cimoszewicza („jedynka” w Warszawie) i Danuty Huebner („czwórka” w Warszawie), którzy łącznie zdobyli ponad 360 tys. głosów.



Czy Polacy nie wiedzieli na kogo głosują i komu powierzają reprezentowanie naszej ojczyzny w Brukseli? Może zapomnieli, jak wyglądało sprawowanie władzy przez towarzyszy z PZPR w PRL, a następnie przez SLD w tzw. wolnej Polsce? A może po prostu nie interesowało ich na kogo głosują, byle zagłosować na listę Koalicji Europejskiej?



Powyższe pytania są niezwykle ważne, ponieważ odpowiedź na nie pozwoli zrozumieć, co się stało z wyborcami, którzy w roku 2015 powiedzieli zdecydowane „NIE” przedstawicielom PRL-owskiej oligarchii nie tylko spod szyldu SLD. Przecież w tamtym czasie w wielu polskich domach wystrzeliły korki od szampanów, ponieważ wierzono, że dinozaury poprzedniego systemu reprezentowani przez Daniela Olbrychskiego czy Jerzego Urbana raz na zawsze utracili statut autorytetów moralnych.



Niestety… Okazuje się, że pamięć wyborcza rządzi się swoimi prawami i wystarczyły cztery lata, aby postkomuniści zyskali nowe polityczne życie a ludzie namaszczeni przez towarzyszy generałów Kufla, Baryłę i Żyto na prawowitych władców „najweselszego baraku socjalizmu” zaliczyli polityczny come back. Wystarczyły cztery lata, aby przywrócić w Polsce polityczny Matrix, który od lat tworzą pierwsze strony „Gazety Wyborczej”, paski w TVN i „złote myśli” kolportowane przez Sok z Buraka. Matrix, w którym arystokraci, czy może raczej oligarchowie postkomunistyczni stanowią jedyną słuszną alternatywę dla Polski, a ci, którzy na nich nie zagłosują są oszołomami, ciemnogrodem i nie mają prawa nazywać się Europejczykami!



Co gorsza – polityczna reaktywacja towarzyszy spod szyldu PZPR to kolejny dowód na to, że w polityce nie ma rzeczy niemożliwych, a ludzie uprawiający tę profesję nigdy nie powinni używać słowa „NIGDY”. Nawet jeśli dzisiaj wydaje się, że coś jest skazane na porażkę, to jutro może okazać się, że to jedyna godna realizacji możliwość. Właśnie dlatego człowiekiem odpowiedzialnym za reformę wymiaru sprawiedliwości z ramienia Prawa i Sprawiedliwości jest Stanisław Piotrowicz – były prokurator w stanie wojennym, a PRL-owscy opozycjoniści i działacze „Solidarności” idą w ramię w ramię ze swoimi prześladowcami i oprawcami.



Wydawało się, że takie cuda Polska ma już za sobą. A jednak… W efekcie powtarzane przez eurosceptyków hasło „Wczoraj Moskwa, Dziś Bruksela” nabiera nowego, już nie tylko symbolicznego wymiaru.



Na koniec kilka słów o wyniku, jaki w eurowyborach 2019 osiągnęła Konfederacja. Ogromne nadzieje z tą formacją wiązała spora część młodego pokolenia Polaków, co widać w opublikowanych w niedzielę badaniach sondażowych. Wynika z nich, że co piąty Polak w wieku 18-29 lat poparł właśnie to ugrupowanie.



Poparcie dla Konfederacji maleje wraz z wiekiem: w przedziale 30-39 lat zdobyła 8,9 proc. ogółu głosów, 40-49 lat – 4,8 proc., 50-59 lat – 3,3 proc., a w grupie 60 i więcej lat – 2,4 proc. Ponadto Konfederację poparło 16,8 proc. głosujących uczniów i studentów, 9,3 proc. osób bezrobotnych, 8,2 proc. właścicieli firm oraz 7,1 proc. dyrektorów i kierowników.



Wychodzi więc na to, że tak jak w roku 2015, tak i w wyborach do PE 2019 spory odsetek młodych Polaków zagłosował na inną opcję niż PiS czy KE. Konfederacja uzyskała wprawdzie nieco większą liczbę głosów niż partia KORWiN i Ruch Narodowy podczas wyborów do PE w roku 2014, ale jednocześnie znacznie mniejszą niż w wyborach parlamentarnych 2015. Dlaczego tendencja wzrostowa wyhamowała? Co takiego się zacięło i spowodowało, co by nie było, klęskę tego ugrupowania?



Przedwyborcze sondaże pokazywały, że Polacy raczej przychylnie patrzą na konsolidację środowisk prawicowych, ponieważ pozwoliłoby to uniknąć scenariusza z wyborów parlamentarnych w roku 1993, kiedy to zdecydowanymi zwycięzcami wyborów były środowiska postsolidarnościowe i prawicowe, ale ze względu na rozbicie głosów i w ostateczności nieprzekroczenie przez zdecydowaną większość z nich progu wyborczego polski parlament zdominowali politycy SLD i PSL.



Tym razem miało być inaczej. BA! Konfederaci po cichu liczyli, że w przyszłości uda im się przynajmniej częściowo powtórzyć sukces Akcji Wyborczej „Solidarność” z roku 1997 i zbudować struktury, które w niedalekiej przyszłości mogłyby rozbić duopol partyjny, w jakim Polska tkwi od kilku lat.



Tak się jednak nie stało. Polacy po raz kolejny zagłosowali na starych wyjadaczy, którzy swego czasu śmiali się, że do Brukseli pójdą na emeryturę odcinać kupony, a nie działać, bo przecież „cóż oni mogą”. Wyżej wymienieni Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz, Marek Belka i Danuta Huebner zdobyli razem w trzech okręgach więcej głosów niż wszyscy razem wzięci kandydaci Konfederacji w całej Polsce.



O ile jeszcze można zrozumieć głosy oddane na Danutę Huebner, która od lat jest prezentowana, jako niezależny ekspert w dodatku obyty na europejskich salonach (inna sprawa czy ta prezentacja jest prawdziwa), o tyle nie sposób zrozumieć, jakim prawem postkomunistyczni politycy, którzy niejednokrotnie skompromitowali samych siebie, piastowane urzędy oraz majestat państwa dalej są tak popularni i tak chętnie popierani. Ta sytuacja pokazuje, czym jest demokracja w pigułce.



Czy oznacza to, że musi upłynąć jeszcze całkiem sporo wody w Wiśle, aby w Polsce skończył się PRL i do głosu doszło pokolenie ludzi, którzy w żaden sposób nie są z nim związani? Czy nadal będziemy skazani na ludzi wywodzących się z poprzedniego systemu bądź ich ideowe dzieci? Eurowybory 2019 pokazują, że niestety tak i optymizm prof. Andrzeja Nowaka wygłoszony 24 maja 2015 roku był niestety przedwczesny, tak jak swego czasu optymizm Joanny Szczepkowskiej.

Tomasz D. Kolanek
mińsk m Postów: 1356
michal1965
mińsk m, postów: 1356
Niedziela, 4 sierpnia 2019 16:46:07
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
@coście skurwysyny uczynili z moim krajerem?

To jak się zachowujecie, jakim językiem się posługujecie świadczy o was i jakakolwiek dyskusja nie ma sensu.

Bluzgaj sobie u siebie w domu, jak masz do kogo.

Nie wiem co robi administrator tego forum?
Żabodukt Postów: 25836
kumak
Żabodukt, postów: 25836
Niedziela, 4 sierpnia 2019 17:52:41
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
NIC NIE ROBI- MOŻNA WYZWAĆ I KLĄĆ

Mińsk Mazowiecki
Postów: 27624
sailor Piątek, 2 sierpnia 2019 • 19:24:11
0
+
-
Schleswig-Holstein statkiem pasażerskim! Promocja nowej wersji historii pod patronatem Urzędu Miasta Gdańska!

https://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/20580-schleswig-holstein-statkiem-pasazerskim-promocja-nowej-wersji-historii-pod-patronatem-urzedu-miasta-gdanska
tak się składa e okręt był przez długi czas jako hulk mieszkalny - kolega o nicku sailor powinien wiedzieć co to takiego

Był to jeden z 5 pancerników typu Deutschland (jednym z jego okrętów bliźniaczych był „Schlesien"). Klasyfikowany był oryginalnie jako okręt liniowy (niem. Linienschiff)[1]. Nazwa okrętu pochodzi od jednej z ówczesnych prowincji Królestwa Prus, obecnego kraju związkowego Niemiec – Szlezwika-Holsztynu. Był pierwszym w historii niemieckiej floty wojennej okrętem, noszącym nazwę „Schleswig-Holstein" i ostatnim przeddrednotem, zbudowanym dla Kaiserliche Kriegsmarine.

Budowę rozpoczęto pod oznaczeniem Linienschiff Q i numerem budowy 113. Stępkę położono 18 sierpnia 1905. „Schleswig-Holstein" wodowany został 17 grudnia 1906 roku w obecności cesarza Wilhelma II i wprowadzony do służby 6 lipca 1908[1]. Koszt budowy to 25 mln marek.

Służba
I wojna światowa i okres międzywojenny
„Schleswig-Holstein" używany był bojowo w czasie I wojny światowej, m.in. brał udział w bitwie jutlandzkiej, w której otrzymał trafienie pociskiem 343 mm w kazamatę (trzech zabitych)[1]. Został wyremontowany w Wilhelmshaven, jednakże 2 maja 1917 został przekształcony w hulk mieszkalny w Wilhelmshaven, a po zawieszeniu broni, w Kilonii[1].

Po I wojnie światowej zezwolono Niemcom zachować 6 przestarzałych pancerników, między którymi był „Schleswig-Holstein". Początkowo jednak używany był w dalszym ciągu jako hulk, po czym został odstawiony w Wilhelmshaven[1]. Dopiero w latach 1925-1926 przeprowadzono remont okrętu, połączony z modernizacją. Między innymi, powiększono nadbudówki i przedni maszt palowy zastąpiono grubszym masztem rurowym ze stanowiskiem dalmierza na szczycie[2]. Zimą 1927/28 ponadto połączono pierwszy komin z drugim, w celu zmniejszenia zadymiania nadbudówki i okręt stał się z trzykominowego dwukominowym[2].

Okręt ponownie wszedł do służby 1 lutego 1926, stając się okrętem flagowym floty niemieckiej (do 22 września 1935 roku)[1]. W kolejnych latach brał udział w ćwiczeniach i odbywał rejsy po wodach północnoeuropejskich i Atlantyku. Na początku 1929 roku służył jako lodołamacz na Bałtyku. 29 października 1929 odniósł uszkodzenia w kolizji z torpedowcem „Leopard" na Bałtyku[1].

Między styczniem a marcem 1936 „Schleswig-Holstein" został przebudowany w Wilhelmshaven na okręt szkolny dla kadetów[1]. Do wybuchu wojny, od października do wiosny brał udział w długich rejsach szkolnych: dwukrotnie do Ameryki Południowej i raz do Afryki[1].

II wojna światowa
Zobacz też: Oblężenie Westerplatte.
1 lipca 1939 r. dowództwo okrętu objął Käpitan zur See Gustav Kleikamp, a sam okręt został wyznaczony do złożenia w sierpniu wizyty w Gdańsku na zaproszenie Senatu Wolnego Miasta, której celem było uczczenie pamięci poległych na Bałtyku i pochowanych w Gdańsku w sierpniu 1914 r. marynarzy z krążownika „Magdeburg” (zatopiony przez własną załogę w Zatoce Fińskiej, zginęło kilkunastu marynarzy). Natomiast tajne plany, jakie otrzymał dowódca, przewidywały ostrzelanie polskiej placówki wojskowej na Westerplatte, a po złamaniu jej oporu, udział w działaniach przeciw flocie polskiej. 18 sierpnia „Schleswig-Holstein” opuścił Kilonię i udał się do Zatoki Strand, gdzie pobrał amunicję, po czym 22 sierpnia wyruszył do Świnoujścia. Po krótkim postoju 24 sierpnia o godz. 11:00 wyruszył do Gdańska. O godz. 20:10 na wysokości Ustki nastąpiło spotkanie z 1. Flotyllą Trałowców i na pokład pancernika zaokrętowano marynarzy z kompanii szturmowej Kriegsmarine. Do Gdańska okręt wszedł 25 sierpnia i zacumował przy nabrzeżu w Nowym Porcie, naprzeciw Westerplatte. Następnie pancernik wizytował Wysoki Komisarz Ligi Narodów w Wolnym Mieście Gdańsku, Carl Burckhardt i Komisarz Generalny RP, Marian Chodacki. Przez cały czas na okręcie w sposób dyskretny obowiązywała wachta bojowa artylerii 150 mm, ponadto maszyny miały być w pogotowiu, aby w ciągu 1/2 godziny uzyskać potrzebną moc do opuszczenia nabrzeża. O godz. 15:02 na okręt dotarł rozkaz o rozpoczęciu działań wojennych 26 sierpnia o godz. 04:30, który odwołano w nocy. 26 sierpnia rozpoczęto uroczystości upamiętniające marynarzy z krążownika „Magdeburg”[3][4]. O godz. 18:00 holowniki przeholowały okręt z Nowego Portu w rejon twierdzy Wisłoujście, gdzie wyokrętowano kompanię szturmową.

31 sierpnia na pancernik dotarł rozkaz radiowy o rozpoczęciu działań w dniu 1 września o godz. 04:45. Rano 1 września „Schleswig-Holstein” opuścił swoje miejsce postoju i zacumował przy warsztatach Rady Portu na tzw. Zakręcie Pięciu Gwizdków. Przyjmuje się, że ostrzał Westerplatte z jego dział o godzinie 4:45 1 września 1939 r. stanowił początek II wojny światowej w Europie. De facto ostrzał rozpoczął się trzy minuty później, o 4:48, a przyczyną opóźnienia była konieczność przestawienia okrętu z głębi Kanału Portowego do Zakrętu Pięciu Gwizdków. O godz. 04:43 dowódca pancernika wydał rozkaz artylerii do otwarcia ognia. Pięć minut później odezwały się działa kalibru 280 mm i 150 mm przeciw Westerplatte. Do godz. 04:55 pancernik wystrzelił 8 pocisków 280 mm i 59 pocisków 150 mm. O godz. 05:45 holownik „Danzig” odholował okręt w rejon Szańca Mewiego. Z nowego miejsca ponownie „Schleswig-Holstein” ostrzeliwał Westerplatte od godz. 07:40 do 07:50, od 08:15 do 08:28 i od 08:48 do 09:28 z wszystkich dział zużywając 96 pocisków 280 mm, 407 pocisków 150 mm, 366 pocisków 88 mm.

2 września „Schleswig-Holstein” przeholowany został w głąb portu cumując przy Dworcu Wiślanym, skąd od godz. 12:03 do 12:20 ostrzeliwał polskie pozycje w Redłowie. Pancernik zużył 41 pocisków 280 mm i 15 pocisków 150 mm.

Ponowny ostrzał, tym razem Witomina i Redłowa, przeprowadził 4 września w godzinach 09:18-12:00 zużywając 56 pocisków 150 mm. 5 września oddał 13 strzałów z dział 150 mm do radiostacji gdyńskiej.

Dwa dni później rano pancernik przeholowano w rejon Mewiego Szańca, skąd ponownie ostrzelał Westerplatte w godzinach 06:08 do 06:40.

Po kapitulacji załogi Westerplatte „Schleswig-Holstein” podpłynął w rejon wyjścia z portu, skąd ostrzeliwał Kępę Oksywską i Hel. Ostrzał powtórzył następnego dnia, kierując ogień przeciwko polskim oddziałom na Oksywiu, zużywając 10 pocisków 280 mm i 192 pociski 150 mm.

11 września ostrzeliwał działami 280 mm port na Oksywiu. W okresie tym „Schleswig-Holstein” nie wypływał na wody Zatoki Gdańskiej w obawie przed polskimi okrętami podwodnymi.

Po kilkudniowej przerwie 18 września „Schleswig-Holstein” w eskorcie trałowców podszedł w rejon Redłowa i o godz. 11:45 ostrzeliwał Oksywie, zużywając 155 pocisków 150 mm, o 12:40 ostrzeliwał Obłuże, oddając pięć strzałów z artylerii 280 mm, o 13:03 ponownie przeprowadził ostrzał Obłuża, zużywając 7 pocisków 280 mm, o godz. 14:16 oddał 22 strzały z dział 150 mm w kierunku Oksywia. Ostatnie tego dnia strzały oddał o godz. 15:29 na Oksywie z dział 150 mm, zużywając 6 pocisków. Po ostrzale zacumował w Nowym Porcie, tam 19 września na okręt przybył kontradmirał Schmundt i podniósł swoją flagę.

21 września Adolf Hitler, który przybył na Westerplatte, pozdrowił załogę okrętu, przemaszerowując przed zebranymi marynarzami. Jeszcze tego samego dnia o godz. 14:00 okręt oddał 13 strzałów w kierunku Helu.

23 września wraz z siostrzanym okrętem „Schlesien” ostrzeliwał z Gdańska Hel, oddając 33 strzały z dział 280 mm. Następnego dnia oba okręty opuściły Gdańsk i podążyły w asyście trałowców w kierunku Gdyni przemianowanej po zajęciu przez Niemców na Gotenhafen. O godz. 09:06 „Schleswig-Holstein” jako pierwszy otworzył ogień w kierunku Helu, oddając 16 strzałów z dział kalibru 280 mm. Po otwarciu ognia przez artylerię helską oba okręty wycofały się do Gdańska. Ponowne wyjście nastąpiło następnego dnia. O godz. 09:26, będąc na wysokości Orłowa, pancernik otworzył ogień do baterii helskiej. O godz. 10:35, po wystrzeleniu 70 pocisków 280 mm i 123 kalibru 150 mm, ogień wstrzymano i okręt odpłynął do Gdańska, gdzie przybył o godz. 12:22.

27 września „Schleswig-Holstein” o godz. 05:05 opuścił Gdańsk i udał się w rejon Orłowa, skąd o godz. 11:57 otworzył z wieży A ogień do baterii helskiej. Pomiędzy czwartą a piątą salwą o godz.12:02 pancernik otrzymał trafienie pociskiem 152 mm polskiej baterii cyplowej w prawoburtową kazamatę działa 150 mm. Rannych zostało 3 marynarzy z obsługi działa oraz 4 kadetów będących w rufowym pomieszczeniu umywalni. O godz. 12:05 okręt przerwał ogień i wycofał się bliżej Gdańska, wznawiając ogień z wieży B. Do Gdańska powrócił o godz. 14:30.

12 października „Schleswig-Holstein” opuścił Gdańsk, udając się do Świnoujścia, a potem do Kilonii, gdzie wyokrętował kadetów. Po remoncie okręt 8 grudnia przybył do Świnoujścia, a 15 grudnia do Gdańska, po czym powrócił do Kilonii.

W kwietniu 1940 roku uczestniczył w zajęciu Danii, następnie w latach 1941-1944 służył jako okręt szkolny i hulk mieszkalny w Gdyni. Od września 1944 roku, ze wzmocnioną artylerią przeciwlotniczą, służył jako okręt obrony plot. „Schleswig-Holstein” został zbombardowany w wielkim nalocie brytyjskim na Gdynię 18/19 grudnia 1944, na skutek czego nabrał wody i oparł się rufą o dno basenu przy Nabrzeżu Rumuńskim. Bezpośrednią przyczyną przeprowadzenia nalotu było dostarczenie przez polską młodzież z Tajnego Hufca Harcerzy zdjęć okrętów stacjonujących w Gdyni. Akcją dowodził Joachim Joachimczyk, uczestnik kampanii wrześniowej i powstania warszawskiego.

Ostatecznie zatonął 26 grudnia, a 21 marca 1945 Niemcy dodatkowo zniszczyli go ładunkami wybuchowymi.

Po wojnie został w 1946 roku podniesiony przez Rosjan i, po przeholowaniu do Tallinna, włączony 26 września 1946 w skład marynarki ZSRR[5]. Wskutek jednak nieopłacalności remontu, 25 czerwca 1946 został osadzony na dnie w rejonie mielizny Neugrund w Zatoce Fińskiej[5], po czym do 1966 roku był wykorzystywany przez radziecką marynarkę i lotnictwo jako okręt-cel[1].

Prof. Carl Burckhardt, szwajcarski dyplomata, pełniący w latach 1937-1939 funkcję Wysokiego Komisarza Ligi Narodów w Gdańsku, w powojennych wspomnieniach opisał swoje spotkanie z komandorem Kleikampem w przededniu wybuchu wojny: "Złożyłem również rewizytę na pokładzie pancernika, ale nie tam, lecz na przyjęciu w moim domu, dowódca okrętu, zmieszany na twarzy, uczynił mi nagle niespodziewane wyznanie: . Gdyby o tym wyznaniu ktoś się dowiedział, dowódca okrętu za zdradę stanu prawdopodobnie zostałby skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. Ale wczesnym rankiem 1 września wykonał on otrzymany rozkaz i działa pancernika otworzyły ogień na Westerplatte"[6].

Nazwę „Schleswig-Holstein” w latach 1964-1994 nosił niszczyciel klasy Hamburg (D 181), o oznaczeniu D 182, a obecnie nosi ją fregata rakietowa klasy Brandenburg (F 123), o oznaczeniu D 216, oddana do służby w 1995 r.
mińsk m Postów: 1356
michal1965
mińsk m, postów: 1356
Niedziela, 4 sierpnia 2019 17:57:10
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Rewolucja neomarksistowska (antykulturowa) jest dziś na zachodzie Europy w bardzo zaawansowanym stadium i jeśli tak dalej pójdzie, to właśnie ona w połączeniu z szaleństwem socjalizmu i demokracji totalnej ostatecznie pogrzebie będącą w głębokiej defensywie zachodnią cywilizację.

To nie szaleństwo, to rewolucja

Ludzie uważnie obserwujący Europę pod kątem zagadnień politycznych i społeczno-gospodarczych, ale nie tylko tacy, coraz częściej stawiają pytanie – czy Świat Zachodu przypadkiem nie zwariował? Spójrzmy na kilka — ale tylko pozornych — przejawów tegoż wariactwa.

Na przykład dawna koncepcja „poprawności politycznej”, czyli zachowania szacunku i kultury w dyskursie politycznym, przybrała postać kompletnie paranoiczną, doprowadzając nie tylko do poważnego ograniczenia wolności słowa, ale wręcz do zakazu mówienia niektórych oczywistych faktów oraz prezentowania pewnego szczególnego – bo nie lewicowego zestawu poglądów. Prawda przestaje mieć charakter obiektywny, będąc nieustannie relatywizowana przy pomocy mechanizmów opisanych przez Georga Orwella w powieści „Rok 1984”. Efektem paranoi polit-poprawności jest także relatywizm moralny oraz uznanie tzw. absolutnej „tolerancji” za najwyższą wartość „nowoczesnego” społeczeństwa.

Innym charakterystycznym zjawiskiem naszych czasów jest gigantyczna zmiana w podejściu do dwóch wielkich religii – chrześcijaństwa i islamu. Otóż po przeprowadzeniu systemowej laicyzacji zachodnich społeczeństw nadszedł czas na otwartą już wojnę przeciwko chrześcijanom. Nienawiść wobec chrześcijaństwa jest nieustannie podsycana przez instytucje, które powinny chronić europejskie korzenie, a nie je zwalczać. Z kolei utopijna wizja syntezy „nowoczesnej”, „postępowej” Europy unijnej z cywilizacją arabską na obszarze Starego Kontynentu, czyli w praktyce multi-kulti-dżihad, jest wdrażana na siłę, mimo coraz mocniejszego sprzeciwu Europejczyków. Przymusowe kwoty, groźby kar finansowych, a nawet użycia siły (towarzysz Martin Schulz w 2015 roku), nie wspominając już o ciągłych szykanach wobec państw, które nie chcą u siebie rzeszy muzułmańskich imigrantów to praktyki totalitarne, nie żadna zjednoczona, solidarna Europa. Reakcją na kolejne powodowane przez zaproszonych gości „incydenty” jest „jeszcze więcej imigrantów” oraz penalizacja ich krytyki jak w Skandynawii, zaś przeorana część społeczeństwa zamiast wezwać wojsko do działania, wstawia facebookowe profilówki z flagami, hasztagi z motylkami, a w Belgii zastosowała innowacyjną metodę rysowania kredami po asfalcie przeciwko terroryzmowi.

Inny przykład to systemowe narzucenie Zachodowi ideologii Gender z jej sztandarowym twierdzeniem, że płeć ma charakter kulturowy w związku z czym podlegać może wielokrotnym zmianom w ciągu życia człowieka. Promocja tzw. „małżeństw” homoseksualnych, transseksualizmu oraz innych form „ekspresji seksualnych”, a także aborcji na życzenie i seksualizacja dzieci przez tzw. „edukatorów”, stały się oficjalną polityką takich organizacji jak WHO, ONZ i UE, przekładaną na normy prawne. Oczywiście wszystko na koszt podatnika. Powstają kolejne organizacje wynajdujące na każdym krzakiem nie tylko „homofobów”, ale także standardowo: „faszystów”, „rasistów”, „nazistów”, „antysemitów”, a nawet „transfobów”. Nie wytrzymają dnia bez wrzasku o wszechogarniającej dyskryminacji i naruszaniu praw grup LGBT. Taki znaleźli sposób na życie. Ma zatem Zachód parady półnagich ludzi z tęczowymi pióropuszami w odbytach na ulicach jednych miast, modły do Allacha w innych. Pierwsi zioną nienawiścią do chrześcijan, ale chcą zaprosić do Europy jeszcze więcej wyznawców islamu. Ci z kolei również nie tolerują chrześcijan, ale tym pierwszym wcale nie zamierzają podziękować, lecz pościnać łby. Kto i po co to wszystko robi?

Otóż taka dywersja wobec cywilizacji zachodniej jak działalność ruchów wyrosłych na bazie ideologii Gender, instalowanie islamu w Europie, paranoja polit-poprawności czy wojna z chrześcijaństwem ma kilka przyczyn, ale bynajmniej przyczyną nie jest szaleństwo Zachodu. To skutki postępującej tam rewolucji.

Chociaż nie każda rewolucja oznacza walkę zbrojną (rewolucja przemysłowa, informatyczna), to w powszechnym odbiorze kojarzy się z użyciem przemocy i przelewem krwi. Z gilotyną, barykadami, Robespierrem, Che Guevarrą czy Leninem. Dziś w epoce mass mediów zdroworozsądkowo przyjmujemy, że jeśli gdzieś na świecie wybucha rewolucja to natychmiast wszyscy o niej wiemy. Media niemal na żywo transmitowały ukraiński Majdan, a wcześniej Pomarańczową rewolucję na Ukrainie. Gdy uzbrojeni po zęby przez amerykańskie służby „bezbronni cywile” wzniecili powstanie przeciwko syryjskiemu „tyranowi” Asadowi, to choć mocno się tam zakotłowało, bo obecne są też Rosja, Izrael, Turcja i Kurdowie, wiemy że w Syrii toczy się walka. Wiemy, że poważni międzynarodowi gracze rywalizują o swoje interesy. Inaczej jest kiedy rewolucji nie widać gołym okiem. Gdy wprawdzie zauważamy niepokojące zmiany w otaczającej nas rzeczywistości, ale nie znamy ich prawdziwego źródła. I właśnie o tych źródłach będzie dalej mowa. O historii marksizmu kulturowego i współczesnej rewolucji w olbrzymim skrócie – o tym będzie ten trzyczęściowy tekst.

Cel rewolucji

Co przytomniejsi Europejczycy upatrują zagrożenia przede wszystkim w ewentualnej dalszej islamizacji swoich krajów. Pomimo obowiązującego na Zachodzie zakazu merytorycznej oceny, a tym bardziej krytykowania multikulturalizmu i islamu, coraz więcej ludzi zaczyna wierzyć w to co widzi, a nie w to co widzi w telewizorze, i nie chce dalej brnąć w utopijne wizje polit-poprawnych, lewicowych fanatyków o zasymilowanych wyznawcach „religii pokoju” przeistaczających się w multikulturalnych Niemców, Francuzów czy Anglików. Świadczą o tym sukcesy wyborcze partii sprzeciwiających się masowej, niekontrolowanej migracji m.in. we Włoszech, Austrii i Holandii. Również w Niemczech mimo ciągłych ataków i niewyobrażalnej wręcz nagonki rodem z Dwóch Minut Nienawiści do Wroga Ludu Emanuela Goldsteina, cały czas rośnie poparcie prawicowej partii Alternative für Deutschland. Nawet w Szwecji, co prawda wybory wygrała koalicja komunistów i neomarksistów, ale trzecie miejsce i pozycję „języczka uwagi” zdobyła antyimigrancka partia Szwedzcy Demokraci. Europejczycy zaczynają dostrzegać, że tzw. „kryzys migracyjny” nie jest procesem samoistnym, lecz rezultatem narzuconej przez władze polityki multi-kulti, i że zaplanowany odgórnie, tak też jest sterowany i konsekwentnie realizowany. Zalewający Europę ludzie z Bliskiego Wschodu i Afryki nazwani przez towarzyszy nadzorujących medialny matrix „uchodźcami”, „inżynierami i lekarzami” lub też „kobietami i dziećmi”, którzy mają nas „wzbogacać kulturowo”, są tu sprowadzani metodycznie i celowo, ponieważ stanowią dla eurolewicy jeden z młotków do rozbijania, a raczej dobijania upadającej cywilizacji zachodniej (łacińskiej).

Obalenie zachodniej cywilizacji – taki jest bowiem cel rewolucji. Dlatego neomarksistowska lewica tak zawzięcie atakuje filary tej cywilizacji. Pierwszym filarem jest grecki stosunek do prawdy, czyli rozpoznanie, że prawda istnieje obiektywnie, jest niezależna od woli większości, a jej poznawanie jest powinnością człowieka rozumnego. Do systematycznego poszukiwania prawdy w zachodniej cywilizacji służy nauka. Drugi filar to osiągnięcia prawa rzymskiego, w szczególności rozdział prawa prywatnego i publicznego oraz zinstytucjonalizowanie prawa własności. Trzecim filarem jest religia i etyka chrześcijańska. Chrześcijaństwo wniosło do cywilizacji łacińskiej innowację w postaci uznania, że każdemu człowiekowi przysługują prawa naturalne i pewna godność, którą prawo stanowione musi każdorazowo respektować. Dopiero na tej bazie rozwinęła się doktryna praw człowieka. Marksizm, w każdym swoim nurcie pozostaje w ewidentnym konflikcie z powyższymi założeniami, a co za tym idzie w niemożliwej do przezwyciężenia sprzeczności z zachodnią cywilizacją. Neomarksistowscy rewolucjoniści z pełną zajadłością i zaangażowaniem zwalczają zatem najbardziej znienawidzone jej składniki, m.in.: prawo naturalne, tożsamość chrześcijańską, wiarę i władzę kościelną, a także władzę rodzicielską i samą instytucję rodziny, oraz oczywiście własność prywatną.

Siła rewolucji

Za wspomnianym odrzuceniem przez część Europejczyków wciskanych im narracji o szczęśliwej koegzystencji „nowoczesnej”, „postępowej”, „otwartej” Europy unijnej z cywilizacją arabską, nie idzie w parze rozpoznanie prawdziwych źródeł pochodzenia tychże narracji. Niestety, tylko niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że kluczową rolę w demontowaniu Europy jaką znamy odgrywa właśnie neomarksistowska rewolucja. Prawdopodobnie najskuteczniejsza ze wszystkich dotychczasowych rewolucji. Siła neomarksizmu bierze się z rozpoznania, że by rewolucja mogła zatryumfować, trzeba zmienić ludzką świadomość. W tym celu należy umiejętnie opakować rewolucyjne treści w dawne, cieszące się autorytetem instytucje i pojęcia. Chodzi o to żeby ludzie sami chcieli odejść od zasad, norm i wartości właściwych dla cywilizacji zachodniej, przyjmując w ich miejsce zasady, normy i wartości stworzone przez marksistów. Siłą nowoczesnego marksizmu jest cierpliwość, metodyczne i konsekwentne postępowanie. Współczesna rewolucja w założeniach jej twórców to bezkrwawy, długofalowy, rozłożony na poszczególne etapy proces, a polem jego działania jest sfera szeroko rozumianej kultury. Nie masowy terror fizyczny, siłowe wywłaszczenie, egzekucje i morze krwi – one zawsze wywołają jakiś opór. „Hegemonia kulturowa” – oto recepta. Dlatego ludzie nie dostrzegają postępującej rewolucji.

Wojna cywilizacyjna

„Zawsze trzeba widzieć szerszy obraz. Szerszy obraz naszej cywilizacji. Naszej zachodniej cywilizacji, która dała nam wolność, możliwości, dobrobyt, rozumiane nie jako osiągnięcia statystyczne, lecz jako realizacja potencjału człowieka, danych mu przez Boga talentów. To właśnie przynosi kreatywność, innowacyjność, nowe technologie, które skutkują polepszeniem standardu życia. Ale co właściwie jest sercem tej cywilizacji? To rozpoznanie, że istnieje dany od Boga porządek świata. I właśnie o to toczy się tak naprawdę wojna. Wojna pomiędzy tymi, którzy wierzą, że istnieje transcendentny, obiektywny, uniwersalny porządek moralny, i tymi, którzy w to nie wierzą, i którzy sami chcieliby być Bogami” (cyt. John Lenczowski). Pierwsi wierzą w istnienie pewnych zasad i wartości niezmiennych wpisanych w naturę człowieka. Niezmiennych, to znaczy obowiązujących zawsze i wszędzie. Drudzy odrzuciwszy prawo naturalne utrzymują zaś, że nic nie jest niezmienne, wszystko jest względne i zależy od czasów, miejsc i okoliczności, a mówiąc ściślej – także od „mądrości etapu”. Do tej drugiej grupy należą niewątpliwie marksiści. Zarówno marksiści klasyczni (komunizm bolszewicki), jak i marksiści nowocześni (komunizm antykulturowy). Tak Marks, Engels, Lenin, Trocki czy sam Józef Stalin, jak i Max Horkheimer, Jurgen Habermas, Herbert Marcuse, Zygmunt Bauman, Leszek Kołakowski czy Erich Fromm
https://publicystyczny.pl/neomarksizm-w-zarysie-cz-1-nowoczesna-rewolucja/
mińsk m Postów: 1356
michal1965
mińsk m, postów: 1356
Niedziela, 4 sierpnia 2019 17:59:24
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Na potrzeby serii tekstów o marksizmie konieczne jest wszelako jedno niezbędne wyjaśnienie. Otóż absolutna większość Europejczyków wciąż pozostaje w błędnym przeświadczeniu, że komunizm został pokonany i już nigdy nie wróci bo był zły, tym bardziej, że osiągnęliśmy już demokrację, która nigdy nie przeminie bo jest dobra. Mniej spostrzegawczy myślą nawet, że współczesna Europa, dzięki demokracji, nieustanie poszerza zakres wolności, a niektórzy są nawet w stanie uwierzyć, że wciąż funkcjonuje w niej system kapitalistyczny. Tymczasem trzeba z całą mocą podkreślić, że ideologia marksistowska nie tylko nie umarła wraz z upadkiem imperium sowieckiego, ale w dodatku jest dziś na zachodzie Europy w pełnym natarciu. Jak wyjaśnia znawca historii marksizmu Krzysztof Karoń: „Gdy na początku lat 90 ubiegłego wieku Związek Radziecki i blok komunistyczny zostały zlikwidowane, marksizm i komunizm uznane zostały za zamknięty rozdział historii, a dawne państwa komunistyczne z entuzjazmem przyjęły ideologię Zachodu, wyobrażając sobie, że jest to ideologia wolności. Tymczasem marksizm został wymyślony na Zachodzie przez zachodnich inteligentów i nawet jeśli ponosił klęski rozwijał się tam bez przeszkód. Dostosowywał się do zmieniających się warunków i w drugiej połowie XX wieku stał się dominującą ideologią cywilizowanego świata, formatującą umysły współczesnych ludzi”.

Odcięci od „postępu”

Ten brak odpowiedniej wiedzy ma szereg odmiennych przyczyn w zależności od części kontynentu, o której mówimy. Część wschodnia rezultatem konferencji w Teheranie (1943) i w Jałcie (1945) trafiła do radzieckiej strefy wpływów W reżimach komunistycznych panowała betonowa wykładnia marksizmu-leninizmu, a tamtejsza ludność odizolowana od reszty świata nie zetknęła się z innymi niż klasyczny nurtami marksizmu rozwijającymi się równolegle na Zachodzie, bo były po prostu nieobecne. To swoiste szczęście w nieszczęściu spowodowało, że w Polsce i reszcie krajów postkomunistycznych rewolucja neomarksistowska jest w relacji do Zachodu opóźniona i dopiero się rozwija. Jej zdobycze w porównaniu do „postępu” osiągniętego przez towarzyszy francuskich czy niemieckich są jeszcze stosunkowo niewielkie. Podczas gdy tam rewolucjoniści opanowali kluczowe instytucje życia społecznego i weszli w struktury władzy, u nas wciąż rządzą uwłaszczone w ramach “transformacji ustrojowej” stare ubeckie dynastie, którym nie w głowie żadna rewolucja ideologiczna. Interesuje ich zachowanie wyniesionych z epoki minionej przywilejów oraz dalszej możliwości ekonomicznej eksploatacji tubylczego z ich punktu widzenia narodu. Zaś ideowi neomarksiści dopiero budują swoją pozycję. Choć wszystkie Zandbergi, Biedronie, Nowackie czy Środy z całych sił starają się nadgonić zachodnich „postępowców”, to czeka ich jeszcze długa, zacięta walka przeciwko współczesnym „burżujom” i „faszystom” właśnie dlatego, że marksizm antykulturowy w warunkach PRL nie miał możliwości jakiegokolwiek poważnego rozwoju.

Anty-antykomunizm

Inaczej było w Europe zachodniej, która po II wojnie światowej znalazła się w amerykańskiej strefie wpływów. Tam marksizm antykulturowy przeszedł długą, skomplikowaną drogę, rozwinął różne nurty, podlegał rewizjom, próbował rozmaitych strategii działania, aż w końcu odnalazł taką, która w dłuższej perspektywie okazuje się skuteczna. (Powiemy o niej w kolejnych tekstach). Po wojnie zachodni „postępowcy” poszukiwali sposobów budowy komunizmu. Ten zresztą spotkał się na Zachodzie z dużą wyrozumiałością, a w niektórych środowiskach lewicy cieszył się sympatią lub wręcz oficjalnym poparciem. Wydawać by się mogło, że zadeklarowani miłośnicy demokracji bezwzględnie potępią i odrzucą zbrodniczą ideologię, szczególnie, że jej konsekwencją były dziesiątki milionów niewinnych ofiar komunistycznego aparatu terroru i Armii Czerwonej. Ci jednak często sprzeciwiali się właśnie postawom niechętnym komunizmowi. Szczególnie „przez ostatnie dwie dekady zimnej wojny — mówi prof. Lenczowski istniał bardzo silny nacisk „anty-antykomunizmu”. Dominował pogląd, że marsz komunizmu tak naprawdę wynika z naturalnego biegu historii, jest nieuchronnym i nieodwracalnym procesem”. To specyficzne zjawisko po dziś dzień pozostaje stałym elementem europejskiej sceny politycznej. Swobodnie działały zatem w Europie podporządkowane moskiewskiej centrali zachodnie partie komunistyczne wierne klasycznej doktrynie marksizmu-leninizmu. Jednak w przeciwieństwie do bloku sowieckiego, rozwijały się tam także inne nurty marksizmu. Najważniejsze z nich to: Federaliści, tzw. Nowa Lewica oraz rewizjonistyczny marksizm antykulturowy reprezentowany przez intelektualistów tzw. Szkoły frankfurckiej. Obecny pozostawał również trockizm, choć nie uzyskał w Europie tak dużych wpływów jak w Stanach Zjednoczonych. W następnej części dokonamy przeglądu tych niebywale destrukcyjnych dla Europy zachodniej siewców kulturowego terroru.
Żabodukt Postów: 25836
kumak
Żabodukt, postów: 25836
Niedziela, 4 sierpnia 2019 18:19:41
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Faszyści chodzą po ulicach

Dodaje: – To zdarzyło się dzień po rocznicy powstania warszawskiego. Polacy walczyli wtedy z faszyzmem, z nienawiścią i mieli w głowie wizję wolnej i bezpiecznej Polski dla wszystkich ludzi, o różnych poglądach, wyglądzie, pochodzeniu itd. 75 lat po powstaniu, ktoś hajluje na ulicy. Ktoś atakuje małe dziecko i żąda jego śmierci, dlatego że jest muzułmanką. ... CO POSZŁO NIE TAK POLSKO?! PiS-owska propaganda przekonała ludzi, że należy gonić muzułmanów, Żydów, Ukraińców, i inne mniejszości, a oni sami są panami i ponad innymi, powołanymi do obrony białej, czysto polskiej i katolickiej Polski. Brzmi jak wstęp do kolejnej historii z obozami zagłady... Jesteśmy na dobrej drodze do tego!http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,25055580,rzeszow-mlody-mezczyzna-grozil-smiercia-mlodej-kobiecie-i-jej.html?fbclid=Rzeszów . "Młody mężczyzna groził śmiercią mi i mojemu dziecku. Bo jestem muzułmanką"_00TggpxLLEVFY_RtxL8_nxPrpecD6EJq8_5OV4bqqQtHI

Zaloguj się aby uczestniczyć w dyskusji oraz uzyskać dostęp do większej ilości wątków na tym forum.

Aktualności

OK