Co do komunikacji miejskiej to nie mam zdania,więc się wypowiadał nie będę.
Ale jeśli chodzi o jazdę rowerem to muszę powiedzieć,że rowerzysta ma ciężko na mieście ;/ ja osobiście pomykam na rowerze od niedawna,bo od ubiegłego roku,ale spodobało mi się na tyle,że auto biorę już tylko wtedy gdy na prawdę muszę.
Kiedy da radę ulicą to jadę ulicą,ale nie ukrywam ,że po chodniku też sporo jeźdźę,Nie zapieprzam co prawda jak wariat,przechodniów przepuszczam...liczę się z tym,że grozi za to mandat ze strony policji/straży miejskiej (po cichu liczę jednak na zrozumienie z ich strony czyt.pouczenie) to też ludzie i widzą co się dzieje.
Kilka dni temu o mały włos nie wylądowałem na masce samochodu pod topazem koło zus'u,prawie zawału dostałem ;/ jakieś dwa miesiące temu byłem świadkiem na rondzie pod partnerem jak samochód potrącił rowerzystę...z roweru odpadły jakieś części w tym bodajże licznik,a jakieś inne auto jeszcze po tym przejechało...no ku**a.
Wolę nawet zapłacić ten mandat niż przeleżeć kilka dni w naszym szpitalu (wykończeniówce) gdzie za jedno danie w łapę żeby mieć jako taką opiekę zapłacę jakieś 8 mandatów...o zgrozo do mińska do szpitala;/;/;/ nie zasnę dziś ;(((