11°C

89
Powietrze
Zła jakość powietrza!
Niestety, dzisiejsze powietrze nas nie rozpieszcza.

PM1: 57.17
PM25: 85.29 (341,17%)
PM10: 118.09 (236,19%)
Temperatura: 11.00°C
Ciśnienie: 1014.26 hPa
Wilgotność: 95.25%

Dane z 19.10.2019 23:20, airly.pl


facebook

Forum

17 września 1939 r.

12 postów
Mińsk Mazowiecki Postów: 532
Totamto
Mińsk Mazowiecki, postów: 532
Poniedziałek, 16 września 2019 18:47:07
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Jutro 80 rocznica napaści Rosji Sowieckiej na Polskę.

Ta haniebna data to wciąż dla rosyjskich propagandzistów dzień wyswobodzenia braci Słowian spod władzy „polskich panów”. Wszystko w celu osiągnięcia jak największych efektów politycznych związanych z przyszłorocznymi obchodami zakończenia II wojny światowej.
Żabodukt Postów: 27061
kumak
Żabodukt, postów: 27061
Wtorek, 17 września 2019 09:56:05
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
80 lat temu Związek Sowiecki napada na Polskę toczącą na walkę z III Rzeszą. W zamyśle dwóch agresorów Polska ma zniknąć na zawsze z mapy świata.https://www.facebook.com/123113364510536/videos/520765272010839/?t=11
Żabodukt Postów: 27061
kumak
Żabodukt, postów: 27061
Wtorek, 17 września 2019 10:10:42
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Bardzo ciekawy wywiad z białoruskim historykiem Ihar Melnikau o Białorusinach podczas sowieckiej inwazji we wrześniu 1939 r. Trzeba pamiętać, że przedstawiciele białoruskiej mniejszości, jak pokazywała to sowiecka propaganda, nie tylko witali Sowietów kwiatami. Wielu Białorusinów, służących w Korpusie Ochrony Pogranicza podjęło pierwszy bój z wkraczającymi jednostkami Armii Czerwonej.https://belsat.eu/pl/news/ihar-mielnikau-w-1939-r-bialorusini-i-witali-i-strzelali-do-sowietow/?fbclid=IwAR062VnuyapOIC8677jxl3ffaSw2f5d_eQ1oBu7fp77VAP6a3W15McUrrj8
Ihar Mielnikau: W okresie międzywojennym II Rzeczpospolita rzeczywiście nie tyle szykowała się, co oczekiwała uderzenia wojsk radzieckich. Właśnie dlatego powstał plan “Wschód” – plan obrony województw wschodnich. Dopiero w ostatnich miesiącach przed wybuchem wojny Polska zaczęła szykować się do ataku od zachodu. Dlatego zmieniono koncepcję obrony – z planu “Wschód” na plan “Zachód”. Wtedy to duże jednostki Wojska Polskiego z terenów zachodniobiałoruskich i zachodnioukraińskich zostały przerzucone na zachód Polski.

Oczywiście na granicy polsko-sowieckiej powstały też linie obronne. Na przykład na początku lat 30. powstał Baranowicki Rejon Umocniony. Niemieckie bunkry z czasów I wojny światowej zostały zmodernizowane, powstały nowe schrony bojowe, linia umocnień w Sarnach.
Post edytowany
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Mińsk Mazowiecki Postów: 29640
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 29640
Czwartek, 19 września 2019 09:21:53
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Zapomniana masakra Polaków w Mostach Wielkich. Mordowali ich ogniem z karabinów maszynowych

Szacuje się, że bezpośrednio w wyniku napaści ZSRR na Polskę śmierć poniosło od 3 do 7 tys. osób, a od 10 do 20 tys. odniosło obrażenia. Ćwierć miliona polskich żołnierzy trafiło do niewoli (oficerowie zostali później zamordowani w Katyniu). Jedną z najtragiczniejszych odsłon sowieckiej napaści była urządzona przez NKWD masakra polskich kadetów w Mostach Wielkich. Wzięci do niewoli młodzi polscy policjanci myśleli, że będą traktowani zgodnie z konwencjami międzynarodowymi. Mylili się. Rosjanie ustawili ich na placu apelowym i otworzyli ogień z karabinów maszynowych...



Agresja ZSRR na Polskę z 17 września 1939 roku miała wiele tragicznych konsekwencji. Śmierć w walkach obronnych poniosło od 3 do 7 tys. polskich żołnierzy, a od 10 do 20 tys. zostało rannych. Około 250 tys. żołnierzy trafiło do radzieckiej niewoli, z czego ponad 21 tys. zostało później zamordowanych w Katyniu, Miednoje i Charkowie.





Dalszymi konsekwencjami agresji ZSRR na Polskę były masowe represje wobec Polaków i obywateli polskich przebywających na wschodnich terenach Rzeczypospolitej Polskiej, grabież polskiego majątku narodowego i dóbr prywatnych – w głąb ZSRR wywożono sprzęt produkcyjny i dokumentację z zakładów przemysłowych, lokomotywy, wagony, samochody oraz inwentarz żywy i martwy. Obrabowano polskie muzea, biblioteki oraz archiwa i prywatne zbiory dzieł sztuki.

Represje Rosjan wobec Polaków przybierały czasem najbardziej okrutne formy. Przed wojną w Mostach Wielkich (dzisiaj miasto to leży na terytorium zachodniej Ukrainy) znajdowała się Centralna Szkoła Policji Państwowej. Był to duży i nowoczesny ośrodek szkoleniowy, w którym do zawodu policjanta mogło się przygotowywać nawet do tysiąca kursantów. Po zajęciu szkoły przez wojsko sowieckie jej komendant, inspektor Witold Dunin-Wąsowicz, sądził, że policjanci będą traktowani zgodnie z konwencjami międzynarodowymi. Innymi słowy - sądził, że otrzymają status jeńców wojennych. Na polecenie oficerów NKWD zgromadził na placu apelowym cały stan osobowy szkoły i zameldował go agresorom. Ci zaś otworzyli do nich ogień z karabinów maszynowych. Według relacji świadków wszyscy stojący na placu bezbronni kadeci zostali zabici.

Zbrodnia w Mostach Wielkich to jeden z wielu przykładów bezmyślnych mordów dokonywanych na Polakach przez Rosjan podczas agresji z 1939 roku. Już ona sama wystarczy, aby obalić kremlowską narrację, jakoby najazd wojsk ZSRR na Polskę był "operacją zabezpieczenia wschodnich ziem II RP przed hitlerowskim okupantem".

Źródło informacji:
> Zagłada policji polskiej (Lwow.com.pl)
> Mosty Wielkie (Wikipedia)
> Agresja ZSRR na Polskę (Wikipedia)
http://niewygodne.info.pl/artykul9/Zapomniana-masakra-Polakow-w-Mostach-Wielkich.htm
sześć stóp nad ziemią Postów: 2312
garbaty_anioł
sześć stóp nad ziemią, postów: 2312
Piątek, 20 września 2019 20:18:22
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Niepokojący jest fakt, jak to "haniebne wydarzenie", propaganda rosyjska przedstawia współcześnie na forum światowym. Martwi brak reakcji naszych władz. Skurwysyństwo oraz podłość takiej narracji i tłumaczenia faktów - przeszło po raz kolejny granice.

Niebawem się okaże, że masakrowanie w Katyniu, było słuszne. "Kto tam będzie pamiętał masakrę Ormian przez Turków" - mawiał skurwiel z wąsikiem.

Bo Polacy, to przecież najgorszej maści bydlacy. Nieposłuszni, bo jako naród - mają własne zdanie.
Żabodukt Postów: 27061
kumak
Żabodukt, postów: 27061
Niedziela, 22 września 2019 11:07:21
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
nie ŚLEDZISZ TEGO CO SIĘ DZIEJE NA ŚWIECIE. Parlament Europejski zabrał w tej sprawie głos
Parlament Europejski zatwierdził rezolucję ws. paktu Ribbentrop-Mołotow
Dokument przygotowano w związku z 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej, ale również z powodu coraz częstszych prób - jak mówią deputowani - "fałszowania historii przez Rosję".

Rezolucja powstała z inicjatywy europosłów z Litwy, przy współpracy polityków z Polski - razem w tej sprawie działali między innymi deputowani PiS i Koalicji Europejskiej.

Po głosowaniu Anna Fotyga z Prawa i Sprawiedliwości mówiła, że rezolucja to bardzo ważny dokument. - Rotmistrz Pilecki został upamiętniony, doceniony, uhonorowany na poziomie międzynarodowym - powiedziała Anna Fotyga. Dodała, że ta rezolucja zawiera bardzo wiele ciekawych, ważnych zapisów przywołujących historię, pokazujących to, czego doświadczyły przede wszystkim społeczeństwa Europy Środkowej i Wschodniej.

Parlament Europejski w dokumencie przypomina historię wybuchu drugiej wojny światowej i podkreśla, że wywołały ją nie tylko hitlerowskie Niemcy, ale również ZSRR. Rezolucja wzywa Komisję Europejską do zdecydowanej reakcji wobec negowania tych faktów przez Kreml.https://www.polskieradio.pl/399/7977/Artykul/2370492,Parlament-Europejski-zatwierdzil-rezolucje-ws-paktu-RibbentropMolotow
mińsk maz Postów: 608
skiper
mińsk maz, postów: 608
Poniedziałek, 23 września 2019 13:08:25
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Ledwo zabrakło "profesora" Bartoszewskiego, a już upamiętniają, doceniają i honorują wyklętego (dla jakichś komuchów nawet przeklętego) rotmistrza Pileckiego.
Ciężkie czasy, jak mawiali ruscy sołdaci wywożąc z Polski zegarki.
blisko miasta Postów: 400
platformapapa
blisko miasta, postów: 400
Wtorek, 24 września 2019 21:21:24
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
"Wzięci do niewoli młodzi polscy policjanci myśleli, że będą traktowani zgodnie z konwencjami międzynarodowymi."

ciekawe czy ktoś ze zwierzchników tej policyjnej szkoły poniósł kiedykolwiek karę za to, że tym młodym chłopcom nie przekazano wiedzy, że ZSRR nie podpisał konwencji genewskiej...gdyby o tym wiedzieli to pewnie nie zwiodłoby ich myślenie, że będą traktowani zgodnie z konwencjami międzynarodowymi...
Mińsk Mazowiecki Postów: 29640
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 29640
Piątek, 27 września 2019 10:34:38
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
17 września '39. Niewygodna prawda o zdradzie na Kresach

https://superhistoria.pl/druga-wojna-swiatowa/114170/1/17-wrzesnia-39-niewygodna-prawda-o-zdradzie-na-kresach.html
Mińsk Mazowiecki Postów: 29640
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 29640
Piątek, 27 września 2019 10:35:31
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Jedyne polskie miasto, które wypowiedziało wojnę Sowietom

Bohaterska walka żołnierzy i cywili w Grodnie z Armią Czerwoną powinna stać się symbolem wojny polsko-sowieckiej w 1939 r.

https://superhistoria.pl/druga-wojna-swiatowa/79846/jedyne-polskie-miasto-ktore-wypowiedzialo-wojne-sowietom.html
Mińsk Mazowiecki Postów: 532
Totamto
Mińsk Mazowiecki, postów: 532
Sobota, 28 września 2019 20:37:07
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Termopile wschodu - Rejon Umocniony „Sarny”.

Według planów Naczelnego Wodza Polesie miało stać się wschodnią twierdzą zamkniętą 660 nowoczesnymi, żelazno-betonowymi schronami.

Do marca 1939 roku wzdłuż rzeki Słucz na odcinku długości 170 km, od miasta Sarny do miasta Bereźne, wybudowano 207 schronów, w ten sposób powstał Rejon Umocniony „Sarny”. Odcinek ten, w dniu agresji ZSRR, obsadzało 4000 żołnierzy zgrupowanych w 4 batalionach KOP, w tym dwóch fortecznych, przez co był to najlepiej ochraniany odcinek na całej wschodniej granicy.

Rejon Umocniony „Sarny” był oddalony od granicy o ponad 40 km a na jego odcinku nacierała jedna Dywizja Strzelecka licząca sobie 16 tysięcy żołnierzy co dawało „tylko” czterokrotną przewagę w stosunku do obrońców. Stąd też 60 Dywizja Strzelecka nacierała opieszale osiągając przedpola Rejonu Umocnionego dopiero nad ranem 19 września. W celu powiększenia swojej przewagi cała Dywizja Strzelecka ześrodkowała się naprzeciwko wsi Tynne obsadzanej przez 4 kompanię forteczną KOP z Batalionu „Sarny” dowodzoną przez kpt. Emila Markiewicza, na tym odcinku planowała przełamać obronę.

O godzinie 3 nad ranem trzy pułki strzeleckie rozpoczęły natarcie wsparte zmasowanym ogniem artylerii i czołgów. Atak szedł na czoło polskich pozycji i na jej skrzydła. Do godziny 6 odcinek Tynne został okrążony. O zaciętości sowieckiego natarcia świadczy fakt, że załogi bunkrów nie nadążały z odpompowywaniem spalin i dymu powstałych na skutek intensywnego ognia, z tego powodu wielu żołnierzy mdlało a amunicja wyczerpywała się w tempie zatrważającym, tak, że w wielu bunkrach zaczynało jej brakować. Tymczasem Sowieci, nie zaważając na straty, kierowali ogień broni ppanc. bezpośrednio w otwory strzeleckie bunkrów. Pod ich osłoną do akcji ruszyli saperzy, którzy obkładali schrony materiałem wybuchowym. Grozy sytuacji dodawał fakt, że żołnierze uwięzieni w okrążonych bunkrach słyszeli jak obkłada się ich materiałem wybuchowym. O poddaniu nie było mowy, kolejne schrony były wysadzane, a ogromne detonacje zamieniały bunkry i najbliższą okolicę w wielkie leje pełne gruzu i szczątków ciał.

W ten sposób zginął ppor. rez. Jan Bołbot, który został pogrzebany z całym swoim plutonem 50 żołnierzy w gruzach swojego bunkra. Ppor. Bołbot na bieżąco relacjonował przez telefon swojemu dowódcy, kpt. Markiewiczowi, przebieg walki. Mówił o szaleńczych atakach sowietów, o kierowaniu luf czołgów w otwory strzeleckie, których wystrzały powodowały ogromne spustoszenie wewnątrz bunkra, początkowo ogłuszając i oślepiając obrońców a następnie wypełniając wnętrze gryzącym dymem. Relacjonował, że amunicji starczy na 3-4 godziny i do wieczora nie wytrwa z załogą, ale będzie walczył do końca. Wreszcie poinformował dowódcę, że bunkier obkładany jest materiałem wybuchowym i połączenie zostało przerwane.

Powietrzem wstrząsnął odgłos ogromnej eksplozji

Ppor. rez. Jan Bołbot był wilnianinem, absolwentem prawa na KULu oraz korporantem i narodowcem. Zginął w wieku 28 lat pozostawiając żonę, którą poślubił pół roku wcześniej o czym mówił kpt. Markiewiczowi w ostatnich chwilach życia. Bohaterski obrońca bunkra z pod Tyńca pochodził z tego samego Batalionu co kpt. Raginis, bohater z pod Wizny.

Do ostrego starcia doszło również na pododcinku „Tyszyca” dowodzonym przez mjr Lucjana Grotta. Tu również sowieci, nie zważając na straty, nacierali całymi kolumnami wprost pod ogień polskich CKMów. Nie mając możliwości obejścia polskich pozycji, jak było w przypadku pododcinka „Tynne”, kolumny czerwonoarmistów kierowały się na „pole całkowitego rażenia”, na którym byli dziesiątkowani.

Mjr Grott relacjonował, że czerwonoarmiści zachowywali się jak „stado baranów”. Gdy ich czołówki ginęły pod ogniem polskiej obrony, tyły jednocześnie napierały do przodu, co uniemożliwiało odwrót i za cenę ogromnych strat kolumny powoli ale konsekwentnie posuwały się do przodu.

Przerażająca taktyka czerwonoarmistów, będąca owocem sowieckiego wychowania, zdumiewała polskich żołnierzy, którym wcześniej czy później musiało zabraknąć amunicji, w konsekwencji czego masy barbarzyńskich sowietów z azjatyckich stepów zalewały obrońców.

Pomimo przerwania pozycji polskich na pododcinku „Tyszyca”, załogi okrążonych bunkrów nadal się broniły wiążąc sowieckie siły uniemożliwiając im wejście w głąb kraju, z kolei na pododcinku „Tynne” czerwonoarmiści byli trzymani na dystans śmiercionośnym ogniem polskich CKMów.

O godz. 14 ppłk Sulik, dowódca pułku KOP „Sarny” , wydał rozkaz opuszczenia fortyfikacji i oderwania się od nieprzyjaciela. Rozkaz ten był podyktowany względami taktycznymi, ponieważ na północy i południu od Rejony Umocnionego „Sarny” wojska sowieckie były już w głębi kraju co groziło okrążeniem i wytworzeniem polesko-wołyńskiego kotła, w którym znalazły by się główne siły KOPu, które dowódca główny gen. Orlik-Ruckermann planował bezpiecznie wyprowadzić w kierunku zachodnim. W godzinach wieczornych 19 września ostatnie pododdziały Pułku KOP „Sarny” w zorganizowany sposób opuszczały swoje pozycje i fortyfikacje.

Bilans strat obrońców pododcinka „Tynne”, na którym skupił się niemal cały impet całodziennego natarcia sowieckiej 60 Dywizji Strzeleckiej, według wyliczeń jego dowódcy kpt. Markiewicza, wynosił 229 zabitych, 39 ciężko rannych i 301 zaginionych i wziętych do niewoli. Sam dowódca z resztkami 4 kompanii w liczbie 100-120 żołnierzy dołączył do zgrupowania KOP 22 września, do końca osłaniając skromnymi siłami odwrót macierzystego pułku. W wyliczeniach tych razi ogromna dysproporcja zabitych w stosunku do rannych, w normalnych warunkach bojowych proporcje te są odwrócone, jednak walki z sowietami nie należały do „normalnych”, konwencjonalnych starć znanych z europejskich pól bitewnych, świadczyły również o zaciętości obrońców.

W liczbie 301 zaginionych znajdowali się ci żołnierze i te załogi bunkrów, które odcięte przez nieprzyjaciela, nie otrzymały rozkazu o odwrocie a przez to broniły się w osamotnieniu do ostatniego naboju.

Sowieci jeszcze do 25 września „oczyszczali” teren Rejonu Umocnionego „Sarny”, dławiąc ostatnie punkty oporu.

Bilans strat sowieckiej Dywizji podany w oficjalnych wyliczeniach miał stanowić jedynie 17 zabitych i 66 rannych, co w rażący sposób mijało się z prawdą. Na samym przedpolu bunkra ppor. Bołbota, dowódca naliczył ponad 100 zabitych nieprzyjaciół. Biorąc pod uwagę, że na pododcinku „Tynne” było 9 bunkrów, równie zacięcie bronionych, a pododcinek „Tyszyca” zdziesiątkował sowieckie kolumny, możemy przyjąć, że straty sowietów wynosiły setki zabitych i rannych.

Ogólny bilans bitwy granicznej rozegranej w dniach 17 – 19 września wynosił 3 tysiące zabitych, rannych i wziętych do niewoli KOPistów oraz około 1000 sowietów wyeliminowanych, głównie w Rejonie Umocnionym „Sarny”.

Na całej granicy jednostki KOP, którym udało oderwać się od nieprzyjaciela, rozpoczęły odwrót w kierunku na duże ośrodki administracyjne. Dla KOPistów rozpoczynał się nowy etap.

Na szlaku martyrologii żołnierza polskiego

Z granicy na północy jednostki KOP wycofywały się w kierunku na Wilno, aby tam włączyć się w efektywną obronę miasta.

Pułk KOP „Głębokie” przed wymarszem z garnizonowego miasteczka, od którego wziął nazwę, zorganizował na pożegnanie uroczystą defiladę. Wielu żołnierzy mając świadomość, że ostatni raz widzi „swoje” miasteczko, miało łzy w oczach. Mieszkańcy tłumnie wylegli na ulice Głębokiego aby pożegnać żołnierzy. Ludzie wołali: „nie zostawiajcie na bolszewikom”. W oddali było słychać już kanonadę. Gdy ostatni żołnierze Pułku KOP opuszczali miasteczko, czołówki czerwonoarmistów wkraczały do niego.

Marszrutę pułku na Wilno odcięły sowieckie jednostki pancerne, wobec czego 23 września pułk KOP „Głębokie” przekroczył granicę z Łotwą, gdzie został internowany.

Na Wilno wycofywał się również pułk KOP „Wilejka” , tocząc nieustanne walki opóźniające z jednostkami pancernymi wroga, został ostatecznie rozbity 10 km od miasta.

Po 17 września na Kresach Wschodnich wytworzyła się sytuacja pełna chaosu i zamieszania, którą spotęgował fakt opuszczenia kraju przez rząd i Naczelnego Wodza, który wydał rozkaz o wycofywaniu się wszystkich nie rozbitych jednostek wojskowych na tzw. „Przedmoście Rumuńskie” mające stanowić „ostatnią twierdzę” oporu oraz niejasny rozkaz o „nie wojowaniu z wkraczającą Armią Czerwoną”.

Z północy na południe, ku upragnionym brzegom Dniestru, wyznaczającymi granicę „Przedmościa Rumuńskiego”, szły eszelony wypełnione żołnierzami. Nagle w godzinach wieczornych 17 września pociągi zatrzymywały się na małych stacyjkach lub w szczerym polu Polesia i Wołynia. Tam do żołnierzy docierała informacja o przekroczeniu wschodniej granicy przez Armię Czerwoną a reakcja zdezorientowanych sytuacją dowódców była różna.

Jedni zarządzali wyładunek i przebijanie się w kierunku zachodnim w poszukiwaniu większych jednostek. Tak uczynił 3 pułk piechoty KOP rozbity ostatecznie w miejscowości Janówka 23 września i 135 pułk piechoty, któremu po przebiciu się przez sowieckie kordony, udało się dołączyć do Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” i wziąć udział w ostatniej bitwie kampanii pod Kockiem. Inni dowódcy, często pozbawieni map okolicy w której się znajdowali, z rezygnacją czekali przy pociągach na poddanie się sowietom.

Zdarzył się przypadek gdy czołówki sowieckiej jednostki zatrzymały jeden z wojskowych transportów. Na żądanie poddania się, polski dowódca wyjął spokojnie broń i zastrzelił parlamentariuszy. Oznaczało to masakrę dla niewyładowanych z pociągu żołnierzy.

Nie mogąc liczyć na scentralizowane dowodzenie, lokalni dowódcy przejmowali inicjatywę stawiając często zaciekły opór nowemu najeźdźcy, skupiając wokół siebie wszelkie dostępne jednostki i rodzaje broni, improwizowali odosobnione punkty oporu.

Tak było w Tarnopolu, Dubnie, Kowlu, Łucku czy Włodzimierzu, których obrońcy, składający się często z przypadkowych żołnierzy, harcerzy i cywilnych członków „Strzelca”, w ciągu kilku godzin ulegali przewadze i wyszkoleniu wroga. Najdłużej opór stawiało Wilno i Grodno, które po dwóch dniach zaciekłej obrony zasłużyło na miano „zawsze wiernego” i na odznaczenie „Virtuti Militari”. Ze względu na powojenną sytuację geopolityczną, zaszczyty te nigdy nie zostały przyznane.

Z militarnego i taktycznego punktu widzenia najlepiej sytuacja przedstawiała się w centralnej części Kresów, na bagnistym Polesiu.

Ze względu na trudne warunki terenowe i praktyczny brak dróg, Sowieci zrezygnowali z natarcia na tym kierunku, wystawiając jedynie 60 Dywizję Strzelecką, która została zatrzymana do 25 września na rzece Słucz. W ten sposób w bolszewickim natarciu została wytworzona luka którą wykorzystał dowódca obrony Polesia gen. Franciszek Kleeberg. Zebrał on wszystkie dostępne jednostki tworząc z nich liczącą prawie 20 tysięcy żołnierzy Samodzielną Grupę Operacyjną „Polesie” z zamiarem przebicia się z nią do walczącej Warszawy. Jednostka ta, przechodząc w trudnym, bagnistym, pozbawionym bitych dróg terenie ponad 300 km, walcząc po drodze z ukraińskimi dywersantami oraz regularnymi jednostkami Armii Czerwonej, 26 września przekroczyła Bug na wysokości Włodawy i stoczyła zwycięską bitwę z niemiecką 13 Dywizją Zmotoryzowaną pod Kockiem. Z braku amunicji i na wieść o podciąganiu wypoczętych jednostek wroga gen. Kleeberg skapitulował.

W podobnej sytuacji znalazł się gen. Wilhelm Orlik-Ruckerman, dowódca KOPu, który zarządził odwrót wszystkich jednostek z nad granicy i ześrodkowanie ich na bezpiecznym jeszcze Polesiu. W ten sposób powstało liczące 8 700 żołnierzy zgrupowanie, w skład którego wszedł m.in. nie pobity pułk KOP „Sarny” i brygada KOP „Polesie”.

Początkowo dowódca zamierzał dotrzeć do Kowla i tam stawić najeźdźcy opór, jednak na wieść o zajęciu miasta postanowił przebijać się na zachód i połączyć się ze zgrupowaniem gen. Kleeberga, który zarządził odwrót dwa dni wcześniej.

Przemarsz zgrupowania KOP odbywał się w trudniejszych warunkach od marszruty SGO „Polesie”. Żołnierze KOP byli już doświadczeni przegranymi walkami granicznymi, ze względu na marsz piaszczystymi bezdrożami, byli pozbawieni taboru, w tym kuchni polowych. Żołnierze od pierwszego dnia odwrotu głodowali. Ze względu na aktywne sowieckie lotnictwo, zgrupowanie było skazane na marsz nocą w terenie im kompletnie nieznanymi i nieprzyjaznym ze względu na coraz bardziej agresywne i bezczelne bojówki Ukraińców.

Żołnierze dziennie mieli do przebycia przeciętnie 30 km z pełnym obciążeniem. Wielu gubiło się, inni, nie wytrzymując napięcia psychicznego i tępa marszu, po prostu dezerterowało. Pozbawione uzupełnień zgrupowanie z dnia na dzień kurczyło się, stając się coraz łatwiejszym celem ataków band Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Pewnej nocy ukraińska bojówka poderżnęła gardła 70 śpiącym polskim policjantom, którzy wycofywali się ze zgrupowaniem KOP. Makabrycznego odkrycia dokonał jeden z batalionów KOP, „śpiące” ciała były przykryte gałęziami.

25 września, po reorganizacji, zgrupowanie KOP liczyło sobie już tylko 4 300 żołnierzy. 28 września ta garstka żołnierzy stoczyła zwycięską bitwę z sowiecką jednostką pancerną pod Szackiem niszcząc doszczętnie kolumnę 8 czołgów i biorąc do niewoli ponad 300 czerwonoarmistów. W ten sposób KOPiści wywalczyli sobie przeprawę na zachodni brzeg Bugu, na którym znalazło się zaledwie 2100 żołnierzy.

1 października gen. Orlik-Ruckerman zlokalizował wreszcie SGO „Polesie”, z którą planował połączyć się do końca dnia. Żeby tego dokonać należało przejść główną drogę Lublin – Włodawa. Dowódca KOPu planował przejść szosę na wysokości miasteczka Wytyczno, które zostało obsadzone przez resztki brygady „Polesie”. W trakcie przekraczania drogi, na miasteczko uderzyły sowieckie jednostki, obrońcy nie wytrzymali natarcia i wycofali się z zajmowanych pozycji. W obliczu rozbicia, gen. Orlik-Ruckemann zarządził rozwiązanie zgrupowania liczącego sobie już tylko 1600 zmęczonych żołnierzy. Pod wieczór 1 października, po zakończonej bitwie, gen. Orlik-Ruckeman zebrał w lasach na północ od Parczewa około 30 oficerów i zawiązał z nimi konspiracyjną organizację „Tajny KOP”. Do SGO „Polesie” udało się przebić i wziąć udział w ostatniej bitwie kampanii resztkom batalionu KOP „Bereźne”.

Agresja ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku należy do najtragiczniejszych i najmniej znanych epizodów w naszej historii. Była to wojna osobliwa ze względu na ogromną dysproporcję sił oraz ze względu na potworne barbarzyństwo najeźdźców. Obrona przed najeźdźcą prowadzona była w sposób improwizowany i w warunkach pełnego chaosu i zamieszania. Jednak wielu polskich dowódców nie straciło zimnej krwi i stawiło najeźdźcy wspaniały opór. Obronę Kresów Wschodnich można porównać do spontanicznej i pełnej poświęcenia obrony Lwowa w roku 1919.

Lwów za obronę otrzymał miano „zawsze wiernego” i odznaczenie „Virituti Militari”. Kresy Wschodnie doznały czerwonego terroru i wywózek. Najeźdźca we krwi utopił pamięć o obrońcach Kresów Wschodnich, którzy, jak ppor. rez. Jan Bołbot, zasłużyli na miano „zawsze wiernych”.

Autor: Tomasz Greniuch
https://wpolityce.pl/polityka/118737-17-wrzesnia-to-nie-byla-wojna-wedlug-znanych-zasad-europejskich-ze-wzgledu-na-potworne-barbarzynstwo-najezdzcow
Mińsk Mazowiecki Postów: 29640
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 29640
Czwartek, 10 października 2019 15:52:34
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Lublin: Uroczystości z okazji 95. rocznicy utworzenia KOP

https://dzienniknarodowy.pl/lublin-uroczystosci-z-okazji-95-rocznicy-utworzenia-kop/

Zaloguj się aby uczestniczyć w dyskusji oraz uzyskać dostęp do większej ilości wątków na tym forum.

Aktualności

OK