DO PRZECZYTANIA, DO OBEJRZENIA, DO POSŁUCHANIA
Autor: DARIUSZ MÓL

Do poczytania - "Polska odwraca oczy" i "Chiny bez makijażu"

DODANO: 2016/09/14

pols
Lektura książki Justyny Kopińskiej była jak siarczysty policzek wymierzony mi przez rzeczywistość. „Polska odwraca oczy" to zbiór porażających reportaży opisujących zdarzenia, które w państwie prawa i demokracji nie powinny mieć miejsca. A jednak rozgrywały się za zamkniętymi drzwiami więzień, sierocińców, poprawczaków, domów.

Ludzie, policjanci, urzędnicy, sędziowie odwracali wzrok, jakby chcieli w ten sposób zanegować zło, które dzięki temu mogło panoszyć się w najlepsze. Pracownicy oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży w Starogardzie Gdańskim doskonale wiedzieli, że pani ordynator Anna M. traktuje swoich podopiecznych jak więźniów obozu koncentracyjnego. Funkcjonariusze umarzali śledztwa, albo nawet nie przyjmowali zgłoszeń o osobach zaginionych, by nie psuć policyjnych statystyk. W Zduńskiej Woli nie było tajemnicą, że urzędnicy magistratu płacą prezydentowi za to, żeby utrzymać się na stanowiskach. Nikt nie reagował, gdy dzieci z sierocińca prowadzonego przez siostry boromeuszki opowiadały o siostrze Bernardetcie, która wcale taka święta nie była... To tylko kilka z opisanych przez Justynę Kopińską spraw. Ale lektura każdego reportażu ścina krew w żyłach. I równie porażająca, jak otwierający zbiór wywiad z żoną Mariusza Trynkiewicza, w którym kobieta w samych superlatywach wypowiada się o swoim mężu, próbując przerzucić jego winę na ofiary.

Trudno po lekturze „Polska odwraca oczy" zasnąć. Trudno zapomnieć o tym, o czym się przeczytało. Sama autorka powtarza w wywiadach, że za każdy napisany tekst płaci wysoką cenę psychiczną. Nie chcę nawet myśleć, ile może kosztować przygotowanie takiego materiału - czytelnik dostaje przecież już „obrobiony", gotowy reportaż. A i tak czuje się, jakby dostał obuchem w głowę. Justyna Kopińska nie ma złudzeń. Wszelkiej maści układy istnieją i chronią uwikłanych w nie ludzi. System prawny w naszym kraju działa tragicznie, ferując małe wyroki za ciężkie przestępstwa, a nieproporcjonalne wobec błahych przewinień. Także przemoc i znęcanie na ludziach bezbronnych wcale nie jest rzadkim zjawiskiem. Psychopaci w majestacie prawa dopuszczają się strasznych czynów w instytucjach zamkniętych - ośrodkach wychowawczych, szpitalach psychiatrycznych, domach starców, sierocińcach. Są tam bezkarni, mając nieograniczoną władzę nad życiem swoich podopiecznych. Pocieszające jest to, że część opisanych przez autorkę „bohaterów" reportaży w końcu poniosło odpowiedzialność za swoje czyny. Niestety, niektórzy wciąż pozostają na wolności.

Justyna Kopińska zdobywa najważniejsze nagrody za swoje teksty, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Wciąż pisze kolejne. Odziera nas ze złudzeń, ale paradoksalnie daje też nadzieję, że jeśli będziemy wiedzieli o złu, które dzieje się wokół nas, nie będzie ono takie bezkarne. Ważne, abyśmy od niego nie odwracali oczu.

Wyd. Świat Książki


chin Wydawało mi się, że coś o Państwie Środka wiem, ale po przeczytaniu książki Marcina Jacoby „Chiny bez makijażu" zrozumiałem, że moja wiedza opierała się na dość typowych lub stereotypowych wyobrażeniach. Zwłaszcza jeśli chodzi o to, co dzieje się za Wielkim Murem współcześnie. A dzieje się dużo i warto to rozumieć.

Chiny to skomplikowana układanka, „to gigantyczny, zróżnicowany kraj i przebogata kultura o wielu tysiącach lat tradycji. A przy tym państwo o bardzo dziwnym, niedemokratycznym ustroju, które rozwija się jak burza i z dnia na dzień zmienia". Trudno informacje o nich skondensować w jednej, nawet liczącej prawie 500 stron książce. Lecz mimo tych trudności Marcinowi Jacoby udało się opowiedzieć o Państwie Środka tak, że od lektury nie można się oderwać. Autor pisze w książce m.in. o chińskiej tożsamości, kulturze, geografii, opowiada o ludziach, polityce, języku czy gospodarce. Nie ucieka od trudnych tematów, ale nie feruje kategorycznych wyroków sugerując, „że na wiele kwestii można patrzeć z zupełnie odmiennych pozycji". I wie, co mówi. Jako sinolog wielokrotnie odwiedził Chiny, podobnie jak Tajwan czy Hongkong, ma też wielu azjatyckich przyjaciół i znajomych. Dzięki doskonałej znajomości języka, podróżom i poznanym ludziom wniknął w najludniejsze państwo świata tak, jak nie mają szans zwykli turyści. A przy tym pisze wartkim językiem, jakby to była powieść historyczno-obyczajowa. To również duży atut „Chin bez makijażu".

To książka nie tylko dla tych, którzy interesują się Chinami. To obowiązkowa pozycja również dla osób, które śledzą przemiany zachodzące we współczesnym świecie. Chiny stają się niekwestionowaną potęgą gospodarczą i zaczynają dyktować własne warunki na arenie międzynarodowej. Tym bardziej warto poznać korzenie państwowości tego kraju, mentalność jego mieszkańców (kompletnie inną od naszej) i panujące tam zwyczaje. Marcin Jacoby wprowadza nas do Państwa Środka pokazując, że to fascynujące państwo. A do tego namawia, żebyśmy uczyli się chińskiego, bo to język łatwy do poznania. I wkrótce może się okazać, że jego znajomość będzie bardzo przydatna. Nie tylko w kontaktach biznesowych.

Wyd. Muza

Autor

Dariusz Mieczysław Mól

Jestem dziennikarzem i reporterem. Pracowałem m.in. w „Super Expressie”, tygodniku „Naj”, miesięczniku „Claudia”. Od kilku lat pracuję jako „wolny strzelec”, prowadząc własną działalność jako „Mól TEKSTowy”.

WIĘCEJ

Kategorie

Ostatnie wpisy

Tagi

Archiwum wpisów