DO PRZECZYTANIA, DO OBEJRZENIA, DO POSŁUCHANIA
Autor: DARIUSZ MÓL

Do obejrzenia - "Lolo" i "Jak urządzić orgię w małym mieście"

DODANO: 2016/11/26

lolo Kobieta po czterdziestce z wielkiego miasta i facet po przejściach z prowincji... Mogłoby się wydawać, że nie mają szans na miłość. Tymczasem ich uczucie staje się coraz mocniejsze, problem jednak w tym, że na drodze do szczęścia staje rozpuszczony jak dziadowski bicz pełnoletni syn zakochanej kobiety...

Violette (Julie Delpy) poznaje niezbyt urodziwego informatyka Jean-René (Dany Boon) podczas wyjazdu nad morze. Kilkudniowy romans szybko przeradza się w coś więcej i wydaje się, że wszystko wokół sprzyja, aby dwoje czterdziestolatków stworzyło szczęśliwy związek zwłaszcza, że on przenosi się do Paryża. Owszem, Violette to typowa kobieta z wielkiego miasta, ba, producentka modowa obracająca się pośród celebrytów. Z kolei Jean-René to typowy informatyk, z fatalnym gustem i kiepskim obyciem, któremu obce są wszelkie towarzyskie gierki. Jednak przeciwieństwa się przyciągaja i kochankowie stają się nierozłączni. Tylko żeby sielanka mogła trwać w najlepsze, mężczyzna musi „zaprzyjaźnić" się z synem Violette, tytułowym Lolo (Vincente Lacoste). To ważne, bo jest on oczkiem w głowie mamusi, która nie da na niego złego słowa powiedzieć. Wychowywała go samotnie, więc łączy ich szczególna więź. Faceci pojawiali się i znikali, a Lolo trwał niezmiennie u boku rodzicielki. Jean-René podejmuje wyzwanie, ale nie wie chłopina na co się porywa, bo wkrótce się okaże, że synek rozpęta prawdziwe piekło!

Lubię filmy Julie Delpy, za jej poczucie humoru, za świetne, prawdziwe dialogi, za rozkminianie damsko-męskich związków, za neurotyczne rozedrganie granych przez nią bohaterek - generalnie za całokształt :) Bohaterowie „Lolo" są trochę przerysowani, ale Delpy nigdy nie przekracza cienkiej linii, za którą byliby oni uproszczoną karykaturą. To typowo francuska komedia, lekka, obnażająca stereotypy, zabawna, a przy tym dająca do myślenia. Julie Delpy jest w świetnej formie zarówno stojąc za kamerą, jako reżyserka i współscenarzystka, jak i przed obiektywem - jej Violette z wielkomiejskimi dąsami, hipochondrycznymi fobiami i rodzicielską nadopiekuńczością można jeść łyżkami. Ale i Dany Boon świetnie odnajduje się w roli małomiasteczkowego zakochanego poczciwca. Co tam gadać po próżnicy - na wszystkich w „Lolo" patrzy się z prawdziwą przyjemnością.



orgia Wcale nie jest tak łatwo urządzić orgię, zwłaszcza w małym mieście. Kilkoro znajomych postanawia jednak udowodnić, że dla chcącego nie ma nic trudnego i wbrew własnym obawom, w większej lub mniejszej desperacji, podejmują wyzwanie tym bardziej, że do Beaver's Ridge przyjeżdża Cassie Cranston...

Cassie (Jewel Staite) jeszcze w czasach licealnych miała reputację dość wyzwolonej dziewczyny, co jej koleżankom było solą w oku. Poza tym podpadła lokalnej społeczności, gdy nago przebiegła ulicami (wywołując zgorszenie), a potem, gdy „obsmarowała" w felietonie małomiasteczkową moralność w ogólnokrajowym magazynie. Cassie wraca do Beaver's Ridge na pogrzeb matki. Nie jest tym zachwycona, bo z rodzicielką nie łączyły ją zbyt silne więzi. Nie ma też ochoty spotkać dawnych kolegów ze szkoły. Tylko że od przeszłości nie da się uciec. A propozycja zorganizowania orgii w małym mieście może być świetnym materiałem do napisania nowej książki. Cassie podejmuje wyzwanie, a krąg chętnych, którzy chcą wziąć udział w maratonie wolnej miłości zaczyna rosnąć...

Kanadyjski reżyser i scenarzysta Jeremy Lalonde opowiada nam historyjkę o wyzwalaniu się z małomiasteczkowej pruderii. Każdy z jego bohaterów ma swoje powody (sekrety), aby wziąć udział w orgii. Tylko, czy każdy jest naprawdę gotowy na tak radykalne rozwiązanie? A może właśnie po przekroczeniu Rubikonu można dopiero żyć i kochać według własnych, a nie narzuconych, skostniałych, nieprzystających do rzeczywistości zasad. Cóż Lalonde mógł więcej wycisnąć z każdej postaci, ale trzeba pamiętać, że jego film to komedia, więc musiał się trzymać gatunkowych rozwiązań. Ważne jednak, że podjął temat i pokazał, że nasz erotyzm nie da się tak łatwo poddać obyczajowo-regiliginjo-kulturowym zakazom i nakazom.

Dystr. Monolith Video

Autor

Dariusz Mieczysław Mól

Jestem dziennikarzem i reporterem. Pracowałem m.in. w „Super Expressie”, tygodniku „Naj”, miesięczniku „Claudia”. Od kilku lat pracuję jako „wolny strzelec”, prowadząc własną działalność jako „Mól TEKSTowy”.

WIĘCEJ

Kategorie

Ostatnie wpisy

Tagi

Archiwum wpisów