Zaloguj

swoją drogą

 

Czego pragną kobiety? (2010-09-08)


Czego pragną kobiety?

           Kobiety... temat rzeka - można by się rozpisywać, bo na pewno każdy z nas, panów, miałby wiele na ten temat do powiedzenia, ale co by nie wymyśleć, to i tak będzie to co najwyżej wierzchołek góry lodowej. Bo co my możemy o nich wiedzieć? To podobno całkiem inny gatunek, tak odległy, że ponoć dzielą nas od siebie całe lata świetlne, co najmniej tyle, ile jest od Wenus do Marsa.

          Obiecałem sobie, że tym razem nie będzie nic o polityce. Niewątpliwie znalazłoby się kilka spraw, nad którymi warto byłoby przystanąć, to jednak, jak zauważyła ostatnio jedna z moich czytelniczek, po co wałkować już i tak rozwałkowane ciasto? Racja. Dlatego tym razem zajmiemy się czymś naprawdę ważnym...

          „Czego pragną kobiety?" nad tym zagadnieniem, przez całe wieki głowiło się całe stado mędrców. Nie nastawiałbym się jednak, że po przeczytaniu tego tekstu, kogoś nagle ogarnie olśnienie w tym temacie, uważam bowiem to za pytanie z gatunku tych, na które odpowiedzi nie istnieją, jak, dlaczego sól jest słona, albo ile będzie jeszcze edycji Tańca z Gwiazdami?

          Miałem okazje niedawno obejrzeć jeden z nowszych filmów Juliusza Machulskiego, w którym przewinął się ten problem. „Ile waży Koń Trojański?" - to całkiem przyjemna, choć trochę błaha opowiastka o Zosi, kobiecie, jak mogłoby się zdawać - spełnionej, z kochającym mężem, córką, domem, i udanym życiem, która jednak odkrywa, że nie jest do końca szczęśliwa. Bohaterka żałuje bowiem, że nie poznała swojego obecnego mężczyzny życia kilka lat wcześniej. Pragnie tego tak mocno, że jakimś cudem, cofa się w czasie o 12 lat, dostając upragnioną, drugą szansę. Jak to w filmach z wątkiem podróży w czasie często bywa, sprawy nieco się komplikują, a próba mieszania w przeszłości powoduje zmiany przyszłości - trochę to wszystko pogmatwane, ale może nie zrozumiałem dobrze wszystkiego, bo ciągle gdzieś z tyłu głowy, tkwiła mi myśl „Po cholerę? Co jej jeszcze nie pasowało?..."

          Wiem, że być może to z mojej strony złośliwe, ale miałem nawet przez chwilę nadzieję, że historia ta zakończy się dla Zosi w jakiś niekorzystny sposób, dając nam, widzom do zrozumienia, że nie ma co żałować przeszłości, jednak, pod koniec i tak wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

          W tej, nieco przydługiej - przyznam, dygresji, chodziło mi o dostawnie do pytania o tym, czego pragną kobiety, pomocniczego, brzmiącego: „A czy one same wiedzą, czego chcą?" Do zobrazowania tego problemu posłużę pewnym znanym dowcipem:

W Nowym Jorku otwarto nowy sklep, gdzie kobiety mogą wybrać i kupić męża.  Istnieje tylko jeden haczyk: Sklep ma 6 pięter, a cechy charakterystyczne mężczyzn zwiększają się z każdym piętrem, możesz wybrać faceta na danym  piętrze, lub iść wyżej ,ale nie możesz już się cofnąć.  

Pewna kobieta decyduje się wejść do sklepu żeby znaleźć tego jedynego.  

I Piętro: Facet przystojny - Kobieta decyduje się wejść wyżej.  

II Piętro: Facet przystojny z dobrą pracą - Kobieta znów postanawia wyjść wyżej.  

III Piętro: Facet przystojny, z dobra pracą, kochający dzieci. - Nieźle, myśli kobieta, ale postanawia wejść wyżej.  

IV Piętro: Facet przystojny, z dobra pracą, kochający dzieci, pomagający w domu. - Niesamowite, pomyślała kobieta, mimo to, postanawia wejść na wyższe piętro.  

V Piętro: Facet przystojny, z dobra pracą, kochający dzieci, pomagający w domu i romantyczny - Kobietę kusi żeby zostać na tym piętrze, ale decyduje się wejść na ostatnie piętro.  

VI Piętro: Jesteś na tym piętrze odwiedzającą numer 31 456 012, tutaj nie ma mężczyzn, to piętro istnieje tylko żeby pokazać że kobiecie nigdy nie dogodzisz.  

          Można się tu oczywiście przyczepić, że przecież scenarzystą „Ile waży koń trojański?" jest sam Machulski, a wiec  facet, zapewne tak samo, jak i autor tego dowcipu. Znów to mężczyzna próbuje nam przybliżyć zawiłe meandry kobiecego myślenia. A tu trzeba by raczej sięgnąć u źródła. Tak więc zrobiłem małą sondę wśród znajomych płci pięknej, z jednym, prostym pytaniem „Czego, według Ciebie, pragną kobiety?" a oto wybrane odpowiedzi:

- Dobrej pracy, fajnych znajomych, domu z ogródkiem i gromadki dzieci.

- Olga T.

- Miłości, nowych wyzwań, prawdziwych mężczyzn, czasem stabilizacji, a czasem zmian.

- Oliwia K.

- Szacunku, dobrej pracy, niezależności, pieniędzy i kochanka.

- Ewelina (Mińsk)

- Aby żyć pełnią życia.                

- E.P.Q. (Mińsk)

- Żeby się nie zestarzeć.

- Emila S.  

          Jak nie ma jednego lekarstwa na wszystkie choroby, tak nie ma jednego sposobu, żeby uszczęśliwić nasze panie. Tak więc, każdy z nas, panowie, jest jak samotny żołnierz, który musi odnaleźć własną drogę przez pole minowe psychiki kobiecej. Niestety, w tej i tak nierównej walce, nie dostaliśmy od natury żadnego wykrywacza metali i kierować musimy się wyłącznie naszym instynktem i doświadczeniem. Broń Boże logiką! W obozie wroga nie znają tego pojęcia, postrzegając je ewentualnie, jako wyraz uprzedzenia i wyrachowania.  Dlatego Virtutti Militari dla każdego, kto w na tej wojnie nawet nie wygrał, bo o zwycięstwie nie ma tu mowy, ale chociaż poległ! Jak w tej starej anegdocie o Stalinie „a mógł zabić..."

          Swoją drogą... Polecam wszystkim znakomitą książkę Alana Francisa „Wszystko, co mężczyźni wiedzą o kobietach", która w błyskotliwy i dosadny sposób puentuje problematykę zawartą w tytule. Jest to bowiem niemal stustronicowa książka, w której, oprócz okładki, wszystkie kartki są niezapisane. Czyż nie genialne?

          Zastanawia mnie, czy my mężczyźni jesteśmy z kolei tak prości do rozpracowania? Zachęcam wszystkie czytelniczki do wystawienia swojego osądu na ten temat. Moje pytanie brzmi: „Czego, według kobiet, pragną mężczyźni?..." Adresy do mnie to nadal mi_golebiowski@wp.pl oraz m.golebiowski@minskmaz.com  - czekam na Was!

Pozdrawiam!