Zaloguj

swoją drogą

 

Sezon Świra (2010-08-06)


Sezon Świra


          Gdzie jest Polska? Już się całkiem pogubiłem... Przez lata nauki szkolnej, utwierdziłem się w naiwnym przekonaniu, że Polska mieści się gdzieś między Bugiem a Odrą, Bałtykiem, a Tatrami. Widocznie sprawa nie jest tak oczywista, jak pokazują to mapy. Odnoszę wrażenie, że komplikujemy ją sobie na własne życzenie. A jeśli już chodzi o komplikowanie sobie życia, to jesteśmy w tym dobrzy, jak mało kto!

 

          Jakiś czas temu, przechadzając się po Krakowskim, spotkałem słynne już grupki „Krzyżowców" i „Antykrzyżowców". Jedni od drugich bardzo się nie różnili, nawet w ich hasłach można by znaleźć  wspólny mianownik. Nad stojącymi po prawej stronie ulicy powiewały transparenty „Witamy w PRLu", a vis a vis nich, tabliczki „To nie Państwo Kościelne" czy „Precz z PiSostanem!" - Były pełne jadu i nienawiści.

          Byłem nawet świadkiem jednej z pyskówek, gdy przedstawiciele obu frakcji, przypadkowo się wymieszali. Utarczkę tę można było określić na różne sposoby, ale ostatnim, jakie tam pasowało, to była rozmowa. Przypominało to raczej wygłaszane jednocześnie manifesty polityczno - światopoglądowe, tworzące w sumie trudną do zniesienia kakofonię. Przyglądając się chwilę, stwierdziłem, że nie ma tu rychłych widoków na porozumienie. Może by się pojawiły, gdyby jedna ze stron okazała się mądrzejsza i dla odmiany posłuchała zdania drugiej. Ale łatwiej przecież obrzucać się nawzajem świętymi racjami.

 

          Przerażający był ten widok dwóch zacietrzewionych obozów, przekrzykujących się przy użyciu dość niewybrednych epitetów, skandujących że to po ich stronie jest „prawdziwa" Polska. Przypominacie sobie kłótnię polityczną, którą w telewizji oglądał Adaś Miałczyński w „Dniu Świra"? Film Koterskiego, uważany przez wielu za grubo przesadzoną satyrę społeczeństwa polskiego, w świetle tych wydarzeń, nie wychyla się zupełnie poza szeroko pojętą średnią. „Ja mam rację!" - „Moja racja jest mojsza niż twojsza!" - „Ja mam racją, a moja racja jest najmojsza!" - „ Ja mam rację, i to świętą rację!"... - Znajome? Pamiętacie jak zakończyła się owa scena? Szanowni panowie politycy przeciągali między sobą biało czerwoną flagę w kształcie naszego kraju, aż w końcu, rozerwali ją na strzępy. Piękna, a zarazem smutna alegoria dnia dzisiejszego.

 

          Niedługo potem, dobitnie przekonałem się, że proceder rozerwania Polski, chyba już się dokonał. Bardzo widowiskowo i gwałtownie, a co gorsza, pod maską wiary.          

 

          Na coś, co miało być uroczystością przeniesienia krzyża, sam miałem ochotę się wybrać, ale na szczęście, wyszło tak, że ten dziwny spektakl mogłem oglądać z perspektywy dalekiego widza, przed ekranem telewizyjnym. Z oczyma wielkimi, jak pięciozłotówki, nie mogłem uwolnić się od wrażenia, że w tej zadymie, już dawno przestało chodzić o jakiekolwiek uczczenie pamięci ofiar kwietniowej katastrofy. Nie zagłębiając się w szczegóły, by nie urazić czyichś uczuć religijnych i tym samym, mimowolnie nie stać się stroną w tym upokarzającym konflikcie, zatrzymam się nad jednym szczegółem. Zauważyliście, że na czele tej fanatycznej grupki, która zdała przypisać sobie własność tego harcerskiego krzyża, stała pewna kobieta, z charakterystycznym, długim warkoczem? Ta sama postać przewijała się kilkakrotnie w tle, podczas kampanii prezydenckiej pana Jarosława K. Przypadek?

 

Znane jest powiedzenie, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Co w takim razie z tym, kto jako oręża, używa krzyża?          

 

          Swoją drogą... Jak długo będziemy dzielić się na „kto nie z nami, ten przeciwko nam!" nie wróżę rychłej konsolidacji naszego społeczeństwa. Im szybciej nauczymy się słuchać i szanować zdanie naszego przeciwnika, tym prędzej skończy się szopka pod tytułem „Tu jest Polska". Sierpień utarł się w naszej świadomości jako nudny sezon ogórkowy, w którym z braku laku wałkowało się temat pogody, czy drobne ploteczki towarzyskie. Zamiast tego, mamy wciąż coś na kształt sezonu, w którym dzień świra, ciągnie się, jak dzień świstaka. Tęsknię za sezonem ogórkowym...          

 

          Jak zawsze przypominam o kontakcie do mnie! Piszcie o wszystkim, co Was boli, mierzi, przeszkadza, z czym się zgadzacie, a co jest dla Was nie do przyjęcia w otaczającym świecie. Absurdy i paradoksy czyhają na każdym rogu, czasem nawet nie trzeba się schylać - same na nas wpadają. Dlatego piszcie, a najlepsze historie opublikuję w kolejnych felietonach - być może nawet nie zdajcie sobie sprawy jak wielu podziela Wasze poglądy i spostrzeżenia - dlatego pokażcie je ludziom! Adresy do mnie, to niezmiennie mi_golebiowski@wp.pl i m.golebiowski@minskmaz.com - czekam na Wasze propozycje!

 

 

Pozdrawiam!