Zaloguj

swoją drogą

 

Cztery pokoje (2010-07-01)


Cztery pokoje

 

     „Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca" - Tak był łaskaw stwierdzić, już niemal dekadę temu, w swojej piosence „Cztery Pokoje" znany, choć wciąć przez niektórych niedoceniany polski artysta, Kazimierz „Kazik" Staszewski. Biorąc to pod uwagę, jednocześnie śledząc prognozy pogody na pierwsze tygodnie wakacji, można by wyciągnąć nieśmiało tezę, że czeka nas bardzo spokojne lato. Nie uciekając od nasuwających się niektórym ostatnio jednoznacznych aluzji politycznych, oraz bliskości rozstrzygnięć dotyczących wyboru głowy państwa, można stwierdzić, że natura sprzyja spokojnemu - bo przecież propagującemu budującą zgodę, Bronisławowi K. Ale czy na pewno?

 

     Wybaczcie, że tak bezpruderyjnie i obcesowo, zacząłem od polityki, jednak jest to niewątpliwie sfera życia, która, szczególnie już w ostatnich tygodniach, kojarzy się nam niemal ze wszystkim. Nie dalej jak kilka dni temu, w pewnym sklepie w Mińsku, przy stoisku z alkoholami, byłem świadkiem inspirującej rozmowy dwóch jegomości:

 

 - To co, Stasiu, po palikociku?

 - Owszem, tylko nie więcej, niż dwa, nie chcę żeby żona potem w domu poznała.

 

     Jakiż to polityka, ma wpływ na nasze życie! Jednak pomijając zadomowione w naszej mowie potocznej „oczywiste oczywistości", „Annany Kofany" i całą resztę dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą nasza rodzima scena polityczna, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coraz bardziej jawnie i bezczelnie jestem robiony w konia. Już w zeszłym tygodniu pisałem, że politycy najwyraźniej mają nas za idiotów. Dziś muszę zweryfikować moją tezę. Politycy, DO SPÓŁKI Z DZIENNIKARZAMI mają nas za idiotów. Weźmy takie „debaty".

 

     Słowo debata, postanowiłem zamknąć w nawias nieprzypadkowo, bowiem nazwanie tych audycji wyborczych mianem debaty byłoby grubym nadużyciem. Jak zauważył jeden z ekspertów komentujących tą ostatnią, środową, na pytanie o wygranych i przegranych, jako tych drugich, wskazał dziennikarzy. Słusznie. Bo w większości pytania przez nich kierowane, tyczyły sie kompetencji prezydenta tyle, co wspomniane wyżej palikociki do samego posła Janusza z Biłgoraja. Kandydaci nie pozostawali wcale dłużni, na złe pytania odpowiadając ogólnikowo, lub nie odpowiadając wcale, za to płynnie przechodząc, do swoich propagandowych przemów, w których na dodatek, zamiast promować siebie, skupiali się na umniejszaniu oponenta.

 

     Dobra! Koniec o polityce, przecież trwa Mundial. Dotkliwie fakt ten odczuli włoscy i francuscy kibice, których (byli)ulubieńcy mogą go już spokojnie śledzić na ekranach swoich telewizorów. Poruszając temat piłki, nie sposób pomiąć innego zeszłotygodniowego wątku, czyli spalonego. Wychodząc naprzeciw głosom sprzeciwu jakoby kobiety nie rozumiały istoty tego futbolowego przepisu, uciekłem się do przeprowadzenia małego niezależnego sondażu wśród moich znajomych, przedstawicielek płci pięknej. Wyniki były interesujące, bowiem, na pytanie: Na czym polega Spalony?, uzyskałem, między innymi, takie oto odpowiedzi:

 

 - Kiedy piłkarz dotknie piłki ręką. Albo czymś. (to „czymś" zaintrygowało mnie najbardziej)

 - Kiedy piłka zostanie wybita za bramkę.

 - Kiedy piłkarz źle kopnie piłkę.

 - Kiedy jest faul.

 - Kiedy sędzia dotknie piłki.

 - Kiedy (i tu uwaga) bramkarz strzeli gola.

 

     Gratuluję pomysłowości, niestety, reguła spalonego nie jest nawet w połowie tak barwna, a streścić można ją tak:

 

 „Zawodnik znajduje się na pozycji spalonej, jeśli w momencie podania od kolegi drużyny, będzie bliżej bramki na którą strzela, niż ostatni obrońca drużyny przeciwnej"

 

 

     Swoją drogą... Zaczyna się lato, pogoda dopisuje, po prostu żyć nie umierać! Można na chwile odstawić polityczne szopki obydwu panów K., lub też wuwuzelowy zawrót głowy na mistrzostwach piłki kopanej. Na Mundialu naszych nie ma (zaraz ktoś powie, że przecież Podolski i Klose), ale prawdziwych kibiców to wcale nie zraża. Wybory, to już trochę co innego - przywilej, warto, a nawet należy zadecydować o tym, chociażby na kogo przez najbliższe pięć lat będziemy teraz narzekać. Należy jednak znaleźć czas, żeby się zatrzymać, korzystać z pogody i słońca, bo przecież, bez niego, jak śpiewa Kazik, robimy się zgorzkniali i agresywni. Zatem głowy do góry i ruszajmy w teren, nie dajmy się zawładnąć negatywnym emocjom!

 

     Niech moc będzie z nami!

 

 

P.S

 

     Trochę prywaty:  A propos wspomnianych wędrówek terenowych - zawędrować możecie na teren kina Światowid, najlepiej w okolicach 8 lipca, od około 12.30. Zbierze się tam wówczas śmietanka okolicznych aktorów - amatorów, na castingu do nowego filmu, jaki w tym roku produkujemy na terenie Mińska i okolic. Co to będzie? NIe chciałbym jeszcze za wiele zdradzać. Na pewno coś nowego, nieoczekiwanego, ryzykownego - bo przecież mówi się, że Polacy nie potrafią kręcić horrorów. Wierzymy jednak, że nie ma rzeczy niemożliwych, bo jak brzmi moje motto: „Kto nie chce - szuka powodu, kto chce - szuka sposobu." Bądźcie tam razem z nami!

 

Pozdrawiam!