Zaloguj

swoją drogą

 

Nachalny gość (2010-12-03)


Nachalny gość


                Zabawna sprawa z tym śniegiem. Na początku, wyglądamy go z utęsknieniem, kiedy wreszcie spadnie, zachwycamy się, jak pięknie pokrył szary, nudny świat, ale kiedy już poleży dłużej, albo, co gorzej dopada go trochę więcej, zaraz narzekamy, klniemy i mamy go dość. Łaska nasza na pstrym koniu jeździ, szczególnie, gdy w perspektywie mamy, dłuższy niż zakładaliśmy, postój na zimnym przystanku, peronie, lub nieoczekiwaną zabawę z łopatą śniegową na podjeździe. W tym roku pierwszy śnieg nie dał się sobą długo nacieszyć, przybrał zmasowany atak i od razu kazał nam siebie znienawidzić.

          Zima, pociągi - 1:0 Spóźniłem się w tym tygodniu z felietonem, przyznaję, ale zainspirowały mnie do tego nasze pociągi, których rozkład jazdy, można by dziś umieścić na półce między powieściami z gatunku science - fiction. Śmiałem się kiedyś ze skeczy kabaretowych, opowiadających niestworzone historie o nadjeżdżających już za dnia pociągach nocnych, zepsutych torach i niedziałającym ogrzewaniu. Z dowcipów o przeładowanych wagonach, stacji we Włoszczowej, czy czekaniu na peronie. Śmiałem się... Kiedyś. Sytuacja jest już całe szczęście opanowana! - Zwołany został sztab kryzysowy kolei państwowych, który jednak stwierdził, że nie ma sensu robić czegokolwiek, póki pada śnieg... Innymi słowy, byle do wiosny!

          Zima, drogowcy - 2:0 Jak zwykle, gdy zima przychodzi jeszcze jesienią, najbardziej zaskoczeni są drogowcy. Tym razem wcale tak nie było! Rzędy pługopiaskarek tylko czekały na sygnał do ośnieżania naszych dróg i chodników, żeby umożliwić nam bezpieczną i komfortową podróż. Na próżno. Zima nie zamierzała odstawiać prowizorki. Spadający nonszalancko biały puch, w kilka minut potrafił zniweczyć pracę maszyn i łopat, dając wyraźnie do zrozumienia, że w tej walce z góry skazani jesteśmy na porażkę.

          Zima, optymizm - 3:0 „Nie jest aż tak zimno!" - Powiedziałby statystyczny Polak - optymista. Tak, dokładnie! Zestawienie tych dwóch wyrazów od dziś nie powinno już nikogo dziwić. Otóż okazało się, że prawie dwie trzecie naszych rodaków jest zadowolonych z życia - wykazała sonda instytutu Philips Index 2010, przeprowadzona na obywatelach w 23 państwach. Ankieterzy zadawali pytania związane miedzy innymi z naszym zdrowiem, samopoczuciem, rodziną i pracą. Na tej podstawie naukowcy wywnioskowali, że jesteśmy najbardziej zadowolonymi mieszkańcami starego kontynentu. Wyniki te mogą być jednak nieco mylące, biorąc pod uwagę specyfikę naszego narodu. Polak mówi, że jest zdrowy, bo nie chce chodzić do lekarza, cieszy się nie ze swojej pracy, a z tego, że ją w ogóle ma, a samopoczucie ma dobre, jak przypomni sobie jak było za komuny. Jednak sądząc po spontanicznych reakcjach ludzi na ulicach na mróz, śnieg i lód, wydaje mi się, że gdyby badania te przeprowadzone były, kiedy aura zmieniła się już na zimową, niechybnie spadlibyśmy z tego podium zadowolenia.

          Zima, politycy - 4:0 Zima jest niewątpliwie celebrytką. Fotografują ją nie tylko paparazzi, a w dziennikach, to właśnie jej poświęca się najwięcej uwagi. Jak nisko spadnie temperatura, ile wyniosą jutro opady śniegu - tym żyje cały kraj, odbierając przy tym uwagę politykom. A oni nie lubią być niezauważani, szczególnie na finiszu kampanii samorządowej. W Mińsku wszystko jest już niemal jasne, niemal, bo jako wisienka na tym wyborczym torcie, pozostaje nam to, co lubimy najbardziej: bezpośrednie starcie! Nie jakieś listy poparcia, czy przynależność partyjna, mamy wyraźnych dwóch, młodych, ambitnych, uśmiechających się do nas z wysokości plakatów jegomościów, z których po niedzieli, zadowolony będzie już tylko jeden. Chyba że przyjdzie zima, która znów wszystkich zajmie, frekwencja drastycznie spadnie, przez co prestiż zwycięscy znacząco się obniży. Bądźmy jednak dobrej myśli!

          Barca, Real - 5:0 Powodów do zadowolenia, już nie z powodu zimy, na pewno nie miał pewien zarozumiały Portugalczyk. Prowadzona przez niego drużyna z Madrytu, w meczu nazywanym derbami Europy doznała ośmieszającej porażki ze strony katalońskiej Blaugrany. Fantazja i serce do walki Barcelończyków wygrały z  taktycznym geniuszem „Wielkiego Mou".

Jak mówi pewne stare chińskie przysłowie - „Serce może tworzyć rzeczy piękne, rozum, co najwyżej doskonałe"              

          Doskonałą ilustrację tego porzekadła mieliśmy okazję oglądać właśnie w poniedziałkowy wieczór. Ciekawe, co, tak dotkliwie urażony „The Special One", przygotuje na rewanż...

 

          Swoją drogą... Zima zawitała nie tyle niespodziewanie, co wyjątkowo nachalnie. Jak z gościem, o którego przybyciu wiedzieliśmy i zdążyliśmy się z tym faktem pogodzić. Nie zmienia to faktu, że ten, już od samego progu zaczyna nas niewyobrażalnie irytować. W zabłoconych buciorach pcha się do salonu, krytykuje naszą kuchnię, zbyt twardą kanapę i kolor glazury w łazience. Z takim oto gościem przypadnie nam teraz się zmagać przez najbliższe miesiące... Powodzenia!

          Jak zwykle czekam na Waszą korespondencję! Z pokorą przyjmę każdą krytykę, ze zrozumieniem każdą radę, z zaciekawieniem, każdą informacje na tematy dla Was ważne. Już niedługo zmieni się formuła portalu minskmaz.com, powstanie całkiem nowa platforma dla wszystkich entuzjastów blogowania. Nowe możliwości, dostępne będą także na „Swoją drogą..." włącznie z zapowiadaną kiedyś, funkcją komentarzy - Jednym słowem, jest na co czekać!  Tymczasem moje adresy to niezmiennie mi_golebiowski@wp.pl oraz m.golebiowski@minskmaz.com. Do zobaczenia już za tydzień!

 

Pozdrawiam!