Zaloguj

swoją drogą

Taki to już jest nasz świat – zwariowany i pogmatwany, pełen sprzeczności, dlatego czasem, aby wszystko jakoś zrozumieć, nie należy go brać do końca na serio. Powaga zabija! Załóżmy więc razem różowe okulary i z wyrachowanym optymizmem, śmiejmy mu się, w jego próżną, nadętą twarz! Dlatego też, jeżeli zauważycie w swojej okolicy, szkole, pracy, osiedlu, czy nawet wyłapiecie w sieci rozmaite tego typu informacje i paradoksy, piszcie! Mój adres mejlowy to sodano11@wp.pl, koniecznie z dopiskiem „Farmazony”. Najciekawsze, pomysły i spostrzeżenia, wraz z imieniem i nazwiskiem autora, publikowane będą na potralu www.minskmaz.com, w moim nowym kąciku felietonowym „Swoją drogą…”
Michał Gołębiowski:

Zacznę przewrotnie, ale przyzwyczajcie się do takiego stanu rzeczy. Ktoś kiedyś powiedział, że pisanie autobiografii to tylko pokazywanie siebie w świetle, w jaki chce się, aby inni nas oglądali – dlatego nie chcę o sobie mówić za dużo, a co inni o mnie sądzą? Po zebraniu wstępnych opinii od znajomych, uznałem, że większość z nich nie nadaje się do publikacji. W pierwszej piątce natomiast, na pewno znalazły się:
  • ”Nosi zegarek chyba nie po to żeby wiedzieć która aktualnie godzina, ale raczej, żeby nie zapomnieć, która to lewa ręka"
  • „Mknie niemal dotykając nosem ziemi, wygląda to tak, jakby miał w najbliższym czasie zaryć w nią głową... Jednak zawsze się unosi...”
  • „Nie rozumiem jego poczucia humoru. Mało kto rozumie.”
  • „Myśli po swojemu i żyje chwilą – idealista optymista”
  • „Poproszę następne pytanie…”
A tak w ogóle… Absolwent mroziańskiego liceum spod znaku naszego narodowego wieszcza, Mickiewicza, gdzie kilka lat temu wraz z Michałem Bieńkowskim i Radkiem Krążałą założył Agencję Młodych Filmowców Creatyvni, w której był głównym pomysłodawcą scenariuszy, jak również reżyserem, takich filmów, jak m.in. „Ogniem i z Mieciem” czy „5 koło u wozu”. Obecnie student, jak to ktoś ładnie kiedyś ujął, „siedleckiej Sorbony” , kierunku, na który zwykło się reagować: „O Jezu…” czyli politologia.

Równolegle, dziennikarz mińskiego tygodnika „Co słychać?”, choć zdarza mu się skrobać coś także do innych lokalnych pism, czasami prowadzi (nie lubi słowa „konferansjerka”) rozmaite eventy, począwszy od koncertów, po gale, do spotkań autorskich i festynów włącznie – jednak przeciwnik wszelkiego rodzaju upraszczających porównań, typu „Mroziański Wojewódzki” czy „Lokalny Ibisz”.

Pasje? Fotografia, pisanie, filmowanie, polityka, ale ani fotografem, ani dziennikarzem, tym bardziej reżyserem czy scenarzystą, nie śmiałby się nazwać, choć uważa, że mała cząstka każdej z tych osób, składa się w sumie właśnie na postać Michała Gołębiowskiego, cynicznego obserwatora, z przymrużeniem oka komentującego bieżące wydarzenia – Taki właśnie będę w moim nowym kąciku felietonowym na portalu www.minskmaz.com, pt. „Swoją drogą…”