6°C

38
Powietrze
Dobre powietrze.
Idealny dzień na sport na świeżym powietrzu!

PM1: 15.20
PM25: 22.84 (91,34%)
PM10: 30.66 (61,31%)
Temperatura: 5.62°C
Ciśnienie: 1023.32 hPa
Wilgotność: 67.65%

Dane z 19.03.2019 15:40, airly.pl


facebook

Forum

Wokół mam wielu przyjaciół

13.05.2015
(fot.: Przemysław Daciuk, https://www.facebook.com/photo.php?fbid=365405123665867&set=p.365405123665867&type=3&theater)

W sobotę, 9 maja kapłan Jan Opala, proboszcz parafii Kościoła Starokatolickiego Mariawitów pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Mińsku obchodził jubileusz 25. lecia święceń kapłańskich. Z tej okazji zapytaliśmy go o wyzwania i radości związane z codzienną pracą na rzecz parafian, o zasady wiary Kościoła Mariawickiego, a także o relacje panujące pomiędzy mariawitami, a mieszkańcami Mińska.

25 lat posługi kapłańskiej to...

Ksiądz Jan Opala (J. O.) – ... To już jest coś. Ale to nie wszystko. Czuję się jeszcze młody i dużo mogę zdziałać dla dobra Kościoła i lokalnej społeczności.

Co jest najważniejsze w posłudze kapłańskiej?

J. O. – Na pewno ważne jest przygotowanie seminaryjne, bo to, czego się tam nauczyłem, trzeba na co dzień wprowadzać w czyn. Czasem tę wiedzę należy korygować i wypracowywać własne metody pracy zwłaszcza, że świat się zmienia, pojawiają się nowe wyzwania, nowe potrzeby. Ale najważniejsze jest to, aby być blisko ludzi. Przecież kapłan został wzięty z ludu i dla ludu został postanowiony. Praca społeczna jest ściśle związana z posługą kapłańską.

Jak doszło do tego, że został ksiądz kapłanem?

J. O. – Przyznaję, że wzbraniałem się przed tym stanem. Byłem namawiany przez proboszczów z mojej rodzinnej parafii Raszewo, położonej 50 km od Płocka, w Gminie Czerwińsk, aby obrać drogę kapłańską. Tylko, że tak jak w życiu każdego młodego człowieka, przyszedł czas buntu i stanowczo powiedziałem, że nie mam zamiaru zostać księdzem. Nie chciałem o tym rozmawiać, ani nawet myśleć. Muszę dodać z dumą, że moja rodzinna parafia została założona przez Ojca Jana Przyjemskiego, Pierwszego Mariawitę. A mój dom rodzinny znajduje się dwie minuty od kościoła parafialnego i siłą rzeczy pomagałem kapłanom, czy siostrom zakonnym w różnych pracach. Niedaleko mnie, niemal po sąsiedzku, miał swój dom rodzinny biskup Innocenty Gołębiowski, który przez pewien czas był Biskupem Naczelnym naszego Kościoła, a także proboszczem pobliskiej parafii w Wiśniewie. Był dla mnie pozytywnym przykładem kapłana i człowieka ogromnej wiary. Aż przyszedł taki czas w moim życiu, że nieoczekiwanie znalazłem się w Płocku, gdzie znajduje się Seminarium Kościoła Starokatolickiego Mariawitów. Decyzja o wstąpieniu w jego progi znów zaczęła we mnie kiełkować. I oficjalnie w 1984 roku poprosiłem Naczelnego Biskupa Tymoteusza Kowalskiego o przyjęcie do Seminarium.

Czym różni się wyznanie mariawickie od rzymskokatolickiego?

J. O. – Mariawityzm wywodzi się z Kościoła Rzymskokatolickiego, więc mamy te same sakramenty, obrzędy i święta. Opieramy się tak samo na Piśmie Świętym Starego i Nowego Testamentu, Tradycji Kościoła, nauce Apostołów. I dodatkowo na Objawieniu danym św. Marii Franciszce, czyli Dziele Wielkiego Miłosierdzia (2.08.1893 r.).

Kościół Mariawicki nie wniósł niczego nowego. Jednak w pewnym momencie naszej historii postanowiono powrócić do pierwszych wieków chrześcijaństwa i wprowadzono Komunię Świętą pod dwiema postaciami – chleba i wina, czyli Ciała i Krwi Pańskiej. Wprowadzono również drugą formę spowiedzi – powszechną. Ale nie znaczy to, że nie ma spowiedzi usznej, jest i jest ona obowiązkowa dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia. Ale korzystają z niej też dorośli. Msze święte odprawiamy w liturgii trydenckiej, czyli kapłan zwrócony jest przodem do ołtarza, tak jak to było dawniej. Kościół nasz od początku, jako pierwszy (od 1907 r.), sprawuje liturgię w języku ojczystym.

Ogromnie ważnym dla naszego wyznania jest Dzieło Wielkiego Miłosierdzia. Szerzymy cześć Przenajświętszego Sakramentu, zgodnie z drogą wyznaczoną nam przez Pana Jezusa. Jest to wyrażane w obecności na Mszy Świętej, w częstym przyjmowaniu Komunii Świętej, przez odprawianie adoracji Przenajświętszego Sakramentu. Na tym opiera się nasz Kościół. Czyli ogromnie ważne są dla nas Objawienia dane naszej Mateczce św. Marii Franciszce. I mamy też wzywać pomocy Matki Przenajświętszej. Jesteśmy kościołem Eucharystycznym i Maryjnym, stąd nawet nasza nazwa – Mariawita – od słów Mariae Vitam (imitantes): Maryi życie (naśladujący) – życie Maryi, które mamy naśladować.

Nie wolno nam też wyznaczać opłat za posługi religijnie. Ofiary, co najwyżej mogą być dobrowolne. Nie obowiązuje u nas także celibat duchownych. Oczywiście, są kapłani celibatariusze, ale są też tacy, którzy mają rodziny.

Ksiądz ma rodzinę?

J. O. – Tak, mam.

Czy to, że ksiądz ma rodzinę ułatwia posługę kapłańską, np. bardziej rozumie ksiądz problemy swoich wiernych, potrafi lepiej im doradzić, gdy tego potrzebują?

J. O. – Nie twierdzę, że księża celibatariusze nie znają codziennego życia rodzin. Wszak parafie się z nich składają. Jednak z drugiej strony myślę, że kapłan, który ma własną rodzinę, dzieci, zna doskonale, niejako od podszewki, radości i kłopoty związane z codziennym życiem. W ten sposób może bardziej zrozumieć to, co przeżywają rodzice, co czują młodzi ludzie, z jakimi problemami się borykają. Choć muszę przyznać, że nasze społeczeństwo nie do końca jest przyzwyczajone do tego, że ksiądz może mieć rodzinę. Co prawda moje dzieci nigdy nie odczuły w Mińsku jakichś przykrości, czy żartów z tego powodu, że są mariawitami, a ich tata jest kapłanem. Także w domu przewijało się mnóstwo ich kolegów i koleżanek i nikt nie robił problemów z tego, że przychodził, do syna czy do córki w odwiedziny, którzy mieszkają w domu parafialnym. Mieliśmy naprawdę bardzo dużo gości.

I nigdy nie spotkał się ksiądz i jego wierni z nietolerancją wynikającą z tego, że jesteście innego wyznania w mieście, w którym większość mieszkańców jest wyznania rzymskokatolickiego?

J. O. – 15 lat temu, gdy objąłem parafię w Mińsku, na początku swojej posługi w mieście postawiłem sobie za cel wyjście z Mariawityzmem do mieszkańców. Chciałem pokazać mińszczanom, że nie jesteśmy inni, że nie wierzymy inaczej. Wydawało mi się, że potrzebna jest duża doza wiedzy i przekonanie ludzi do nas, że jesteśmy tacy sami. Niestety, na początku zamykały się przede mną urzędy i traktowano mnie nie zawsze sympatycznie. Zdarzały się też akty chuligaństwa, kiedy młodzież, gdy np. byłem na podwórku wyzywała mnie różnymi epitetami. Wybijano nam szyby w kościele, czy w domu parafialnym. Obrzucano ściany jajkami. Wyrywano drzewka przy kościele. Kradziono materiał zebrany na remont świątyni. W szkołach uczniowie i nauczyciele odnosili się niezbyt miło do młodych mariawitów. Wywierano presję, aby moi uczniowie uczęszczali na religię rzymskokatolicką. Nie było łatwo, ale nie poddawaliśmy się. I w końcu pewne bariery zaczęły się przełamywać. Choć wiele jest jeszcze do zrobienia, bo wciąż zdarzają przypadki nietolerancji wynikające chyba z niewiedzy. Ze smutkiem muszę powiedzieć, że już drugą zimę pod rząd okoliczni chuligani niemiłosiernie obrzucają nasz dom parafialny brudnym śniegiem od strony stacji energetycznej. W tym roku musiałem poprosić policję o pomoc. Groziło to nawet powybijaniem szyb. Powtarzało się to niemal codziennie. Pewnie dlatego, że jest to dom parafii mariawickiej. Dzieci bały się nawet zostawać w domu, kiedy ja  musiałem odwiedzać parafian z wizytą duszpasterską. Niestety, co jakiś czas od strony bloków ktoś rzuca też w nasz dom odpadami kuchennymi. Przykro, ponieważ nie tak dawno budynek zyskał nową elewację. Jednak poza tymi incydentami atmosfera jest w miarę dobra. Dobrze mi się współpracuje z samorządami, szkołami, różnymi instytucjami i bardzo się z tego cieszę. Wydaje mi się, że mimo wszystko mam wokół wielu przyjaciół.

Ilu Mariawitów mieszka w Mińsku?

J. O. – Cała parafia liczy ok. 700 osób.  Ale wokół Mińska rozsiane są znaczące parafie dla naszego Kościoła – w Cegłowie parafia liczy ponad 1000 wiernych. W Wiśniewie do parafii należy ponad 1300 osób. Dalej jest jeszcze Żarnówka z ok. 500 wiernymi. Pod Siedlcami znajduje się Żeliszew, który ma ok. 1000 osób. Ważną parafią jest też Piaseczno w Gminie Cegłów, które było moim pierwszym miejscem posługi kapłańskiej zaraz po Seminarium.

Czego życzyć księdzu na kolejne lata posługi kapłańskiej?

J. O. – Głębokiej, niezachwianej wiary, energii i sił do dalszej pracy dla ludzi, społeczności lokalnej, Boga.

A gdyby syn powiedział, że chce iść do seminarium, że chce zostać kapłanem, co by mu ksiądz powiedział?

J. O. – Musiałbym się zastanowić (śmiech).

Rozmawiał: Dariusz Mieczysław Mól
Fot.:  Dariusz Mieczysław Mól, Przemysław Daciuk (https://www.facebook.com/photo.php?fbid=365405123665867&set=p.365405123665867&type=3&theater)

Inne aktualności

OK