Proszę czekać,
trwa ładowanie danych.
Zaloguj Zarejestruj Zaloguj
przez FB
Szukaj Radio
minskmaz.com
6°C

Co, gdzie, kiedy?

Lista aktualności

Rekordowo szybka pomoc

Środa, 11 stycznia 2017
Prawie trzy miesiące temu na portalu minskmaz.com ukazał się artykuł, w którym porucznik Kamil Janik z 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku prosił o pomoc w zebraniu funduszy na terapię wspomagającą leczenie nowotworu mózgu, z którym się zmaga od dwóch lat. Pieniądze udało się zgromadzić rekordowo szybko. Poprosiliśmy porucznika o rozmowę...

fot.: 23BLT

Artykuł „Każdy z nas może pomóc” z 20 października 2016 roku doczekał się prawie 40 tys. wyświetleń, co jest jednym z rekordowych wyników w historii naszego portalu. Bardzo miłym zaskoczeniem było również to, że w ciągu miesiąca od jego publikacji porucznik Kamil Janik (30 l.) zebrał całą potrzebną kwotę na rozpoczęcie terapii.

Spodziewałeś się, że tak szybko uzbierasz pieniądze?

por. Kamil Janik (K. J.) – Bardzo mnie to zaskoczyło. Na początku zamieściliśmy z kolegą mój apel tylko na Facebooku. Potem pojawiła się możliwość zbierania pieniędzy przez Fundację Spadkobierców Tradycji Dywizjonu 303 z Mińska Mazowieckiego. W lokalnych mediach ukazały się też artykuły z moją prośbą. Odbył się także koncert w miejscowości, z której pochodzę, a koledzy z Saab Klub Polska zorganizowali kilka spotów motoryzacyjnych, połączonych ze zbiórką funduszy dla mnie. Tak naprawdę, założyłem, że uda mi się zebrać środki finansowe na rozpoczęcie terapii i przez cały czas będziemy prowadzić zbiórkę na dalsze leczenie. Nie myślałem, że tak szybko uda się pozyskać całą potrzebną kwotę. To było niesamowite, bardzo budujące i serdecznie dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzieli na mój apel.

Pieniądze płynęły do ciebie z całej Polski, a nawet świata.

K. J. – To prawda. Można powiedzieć, że moja prośba była lokalną inicjatywą, tymczasem dzięki różnym mediom, wsparciu rodziny i kolegów żołnierzy została w błyskawicznym tempie nagłośniona do tak dużych rozmiarów. A nawet przepłynęła ocean, bo na koncie pojawiły się również dolary. Pieniądze wpłacali koledzy, także ci, z którymi nie widziałem się wiele lat, znajomi, rodzina. Ale naprawdę wiele było zupełnie obcych osób, które dodatkowo wpisywały przy tytule wpłaty życzenia zdrowia. I często nie były to małe kwoty. Przekonałem się, że są ludzie, którzy mają dobre serce i potrafią bezinteresownie pomóc.

Pod koniec listopada ubiegłego roku zakończyłeś chemioterapię. Co mówią o stanie twojego zdrowia lekarze?

K. J. – Z onkologicznego punktu widzenia jestem wyleczony. Ostatnie badania kontrolne potwierdziły, że nie mam wznowy guza, a miejsce pooperacyjne jest czyste. Natomiast neurochirurg, który mnie operował powiedział, że czas wznowy guza jest bardzo krótki i przewiduje, że pojawi się on w ciągu dwóch lat od momentu zakończenia ostatniej chemii. Nie jest to długa perspektywa.

Dlatego, nie zamierzasz czekać, aż nowotwór znów się pojawi, tylko postanowiłeś poddać się  terapii niekonwencjonalnej, na którą zbierałeś pieniądze?

K. J. – Spotkałem się z panią doktor, która zaproponowała mi podawanie leku pochodzącego z rośliny Paw Paw, mającego dobre wyniki w walce z chorobami nowotworowymi. Jednak pojawiła się także druga opcja, żeby leczyć się dożylnymi wlewami z witaminy C. Obie metody nie wykluczają się i zastanawiam się, od której rozpocząć leczenie.

Dla wielu diagnoza o zachorowaniu na nowotwór brzmi jak wyrok, ale ty się nie poddajesz i walczysz.

K. J. – Wiadomość, że mam guza mózgu była dla mnie szokiem. Miałem wtedy 28 lat i myślałem, że jestem za młody na to, by mieć raka. Ale okazało się, że nie jestem sam, że jest cały pluton ludzi, gotowych mi pomóc. Jest rodzina bliższa i dalsza, wspaniała narzeczona, koledzy i przełożeni najpierw z 2. Hrubieszowskiego Pułku Rozpoznawczego, a następnie z 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego, znajomi. Wszyscy stanęli za mną murem i poczułem niewyobrażalne wsparcie, które dało mi ogromną siłę do tego, by walczyć z moim zwojakoglejakiem anaplastycznym. Nie traktuję mojej choroby jak wyroku i nie odliczam dni, budząc się każdego ranka. Żyję, pracuję, uśmiecham się, poddam się kolejnym terapiom, ale najważniejsze jest to, że mam wokół siebie ludzi, na których mogę liczyć, cokolwiek by się nie działo.

Rozmawiał Dariusz Mieczysław Mól.

Niniejszy serwis jest strona prywatną i nie jest oficjalną stroną miasta Mińsk Mazowiecki. Wszystkie treści i komentarze napisane przez użytkowników są ich własnością, autor serwisu nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.
Ta strona wykorzystuje cookies, więcej informacji.

© 2004-2017 "Wirtualny Mińsk Mazowiecki - minskmaz.com"
Do góry