DO PRZECZYTANIA, DO OBEJRZENIA, DO POSŁUCHANIA
Autor: DARIUSZ MÓL

Do poczytania - "Najdłuższa noc" i "Żywopłot"

DODANO: 2017/03/12

noc
W telewizji możemy oglądać serial „Belle Epoque", ale mi zdecydowanie bliżej do książki napisanej przez autorów scenariusza Marka Bukowskiego i Macieja Dancewicza. „Najdłuższa noc" to wartki kryminał i zdecydowanie bardziej wciągający i stylowy niż film w odcinkach.

Przede wszystkim lepiej poznajemy historię Jana Edigeya Koryckiego, który jest najważniejszą postacią książki. Jan wraca do Krakowa po kilku latach nieobecności w kraju i zostaje wciągnięty w śledztwo prowadzone w sprawie popełnianych w mieście brutalnych morderstw kobiet. Co istotne, w jakiś sposób łączą się one ze śmiercią jego matki. Do tego dawny kolega Henryk Skarżyński kieruje pierwszym w Galicji nowoczesnym laboratorium kryminalistycznym. Wspólnie z siostrą Weroniką wykorzystują naukowe osiągnięcia, by znaleźć mordercę. W przeciwieństwie do komisarza Rudolfa Jelinka, który woli zdecydowanie bardziej tradycyjne (czytaj - nieskuteczne) metody śledcze. Tymczasem Jan odkrywa w sobie dedukcyjną smykałkę, zaczyna łączyć fakty oraz ustalenia Skarżyńskiego i ...

Od samego początku „Najdłuższa noc" trzyma w napięciu. Z jednej strony śledzimy postępy w sprawie, niejako dwutorowo - mordercę chce znaleźć Jelinek i Edigey Korycki, któremu pomaga rodzeństwo Skarżyńskich. Autorzy świetnie też oddali ducha ówczesnego Krakowa i zajmująco opowiadają o początkach nowoczesnej kryminalistyki. Musimy pamiętać, że akcja książki dzieje się w 1904 roku i to, czym dysponują współcześni śledczy, wtedy znajdowało się w powijakach. Poza tym, jak zapewniają Marek Bukowski i Maciej Dancewicz to, o czym czytamy wydarzyło się naprawdę. Przekopali oni bowiem gazetowe archiwa z tamtych lat i wybierali informacje, które potem tylko przystosowywali fabularnie do akcji powieści. Co też istotne, zadbali, aby „Najdłuższa noc" nie była tylko mroczną historią z belle epoque w tle, odpowiednio mieszając ze sobą i śmieszne i straszne momenty.

Wyd. Muza

zywoplot Dla mnie „Żywopłot" to współczesna i mega aktualna love story. To, że opowiada o niemożliwej miłości Żydówki i Palestyńczyka, tylko dodaje jej smaczku. Ale i tak cała historia wybrzmiewa bardziej uniwersalnie i myślę, że izraelskiej pisarce Dorit Rabinyan właśni o to chodziło.

Liat i Hilmi spotykają się przypadkiem w jednej z nowojorskich kawiarni. Zaczynają rozmawiać, spędzają ze sobą coraz więcej czasu i w końcu uświadamiają sobie, że łączy ich coś więcej, niż tylko wspólnie rozmowy i wyprawy w miejską przestrzeń. I choć Nowy Jork wydaje się idealnym miejscem, by ta niemożliwa miłość mogła kwitnąć, z dala od izraelsko-palestyńskiego konfliktu, to jednak narodowo-kulturowe stereotypy są jak kropelki trucizny dodawane co jakiś czas do znakomitego wina, które sączą kochankowie. Zwłaszcza Liat ma problem, by o swoim chłopaku powiedzieć rodzinie w Tel Awiwie. Na razie jednak oboje korzystają z tego, że są daleko od swoich domów i tamtejszych uprzedzeń. Przed nimi kilka miesięcy...

Dorit Rabinyan kreśli historię Liat i Hilmiego subtelnie i bez gwałtownych zwrotów akcji. Skupia się raczej na psychologicznych aspektach związku, które konfrontuje z bagażem doświadczeń kochanków i postrzeganiem ich przez przyjaciół czy rodzinę. I właśnie to tworzy niezwykły klimat „Żywopłotu". Czytałem go zachłannie, nie wstydząc się różnych emocji, jakie towarzyszyły lekturze. Warto też dodać, że książka dostała Nagrodę Bernsteina 2015, jedną z najważniejszych nagród literackich w Izraelu.

Wyd. Smak Słowa

Autor

Dariusz Mieczysław Mól

Jestem dziennikarzem i reporterem. Pracowałem m.in. w „Super Expressie”, tygodniku „Naj”, miesięczniku „Claudia”. Od kilku lat pracuję jako „wolny strzelec”, prowadząc własną działalność jako „Mól TEKSTowy”.

WIĘCEJ

Kategorie

Ostatnie wpisy

Tagi

Archiwum wpisów