DO PRZECZYTANIA, DO OBEJRZENIA, DO POSŁUCHANIA
Autor: DARIUSZ MÓL

Do obejrzenia - "Ostatnia rodzina" i "Dziewczyna z pociągu"

DODANO: 2017/03/12


Oglądając „Ostatnią rodzinę" czułem się jak intruz, który podgląda ludzi. Z jednej strony było to niewygodne uczucie, z drugiej nie mogłem oderwać wzroku od ekranu telewizora patrząc na niecodzienną codzienność Beksińskich.

Zdzisław to wielki malarz makabrycznych obrazów. Tomek to radiowy głos, który i mnie nauczył słuchać m.in. Kate Bush czy Dead Can Dance. Pomiędzy nimi Zofia, żona i matka, która cierpliwie i z miłością stara się zapewnić swoim mężczyznom wikt i opierunek. Do tego jeszcze dwie babki, francuski marszand, później osoby sprzątające mieszkanie. O upływie czasu świadczą śmierci kolejnych członków rodziny i zmieniające się, coraz nowocześniejsze domowe sprzęty. Ale najważniejsze są kontrastowe emocje, jakimi buzuje film Jana P. Matuszyńskiego. Beksińscy są różni - małostkowi, wielcy, odpychający, fascynujący, depresyjni, wyraziści, bezkompromisowi, zwykli, wielowymiarowi, niejednoznaczni. Owszem, oglądamy wybrane fragmenty ich życia, ale muszę przyznać, że w pełni podkreślające wyjątkowość bohaterów. To coś w rodzaju fabularyzowanego reportażu i może właśnie dlatego ma taką moc rażenia. Na wielu poziomach. Nie można pisać o „Ostatniej rodzinie" bez peanów na cześć aktorów. Andrzej Seweryn wręcz przeistoczył się w Zdzisława Beksińskiego. Dawid Ogrodnik w roli Tomka warsztatowo szarżuje, ale są momenty, gdy jego twarz mówi nam więcej niż przerysowane gesty. Ale to, co pokazała na ekranie Aleksandra Konieczna, grająca Zofię Beksińską sprawiło, że kłaniam jej się nisko pełen podziwu. Jej rola to majstersztyk. Pewnie nie wszystkich zachwyci film Matuszyńskiego, bo za skrótowy, bo postaci jednostronnie pokazane, bo... ale jednego nie można mu odmówić - tego, że przenika widza do kości.


dziew To nie jest klasyczny kryminał, raczej film obyczajowy z wątkiem kryminalnym. Mowa o „Dziewczynie z pociągu", nakręconym na podstawie bestsellerowej powieści Pauli Hawkins.

Rachel (Emily Blunt) to trzydziestoparolatka, która po rozwodzie nie może odnaleźć się w nowej roli. Swój ból zagłusza alkoholem i przez okno pociągu „podgląda" rodzinę byłego męża oraz ich sąsiadów. Kiedy pewnego dnia okaże się, że zaginęła młoda kobieta, Rachel będzie starała się pomóc w rozwikłaniu zagadki. Tylko jak wiarygodnym świadkiem może być kobieta, która cały dzień nie rozstaje się bidonem wypełnionym wódką i cierpiącą na zaniki pamięci? Odpowiedź jest prosta, ale Rachel, mimo wszystko, będzie starała się dociec prawdy... To film, w którym pierwsze skrzypce gra Emily Blunt, a właściwie jej twarz. Kamera bezlitośnie patrzy się w jej zamroczone alkoholem oczy, śledzi każdy grymas malujący się na opuchniętym i zaczerwienionym obliczu, rejestruje każdą emocję. I trzeba przyznać, że aktorka bardzo przekonująco oddaje emocje, jakie walczą w jej bohaterce. Choćby dla jej roli warto zobaczyć „Dziewczynę z pociągu".

Autor

Dariusz Mieczysław Mól

Jestem dziennikarzem i reporterem. Pracowałem m.in. w „Super Expressie”, tygodniku „Naj”, miesięczniku „Claudia”. Od kilku lat pracuję jako „wolny strzelec”, prowadząc własną działalność jako „Mól TEKSTowy”.

WIĘCEJ

Kategorie

Ostatnie wpisy

Tagi

Archiwum wpisów