Hasło:
Strona główna

Taki dualizm. Ale znaczący.

Wczoraj wyczytałem na fejsbuku takie zdanie: „bogaci (ludzie sukcesu) nie chcą przebywać w środowisku narzekania, marudzenia i pesymizmu (wśród biednych)". Po meczu olśniło mnie dlaczego polscy piłkarze nie osiągają takich wyników, jakie mogliby osiągnąć. Zgodzicie się ze mną, że podstawą każdego sukcesu jest silna psychika. Czy można osiągnąć sukces, kiedy cały czas się słyszy: „piłkarze są beznadziejni, na mistrzostwa świata? - chyba na play station, tragiczni obrońcy, nieudacznicy i.t.p i.t.d. Sami chcielibyśmy, żeby w nas doceniano dobre rzeczy, a pomagano poprawiać te złe, od sportowców oczekujemy, żeby byli idealni od początku do końca, herosi bez skazy. Taki dualizm. Ale znaczący.

Słuchamy komentarzy komentatorów różnej maści i przejmujemy ich tok myślenia. „Momentami dobrze, ale momentami źle; wygraliśmy, ale za nisko; graliśmy dobrze, ale wynik tragiczny; wygraliśmy 5:1, ale inni wygrali wyżej; wygraliśmy, ale jak można było dać kelnerom strzelić bramkę?". Wiecie co się kryje za tym ostatnim stwierdzeniem? Ogromna pycha i brak pokory.

Oczywiście, że kelnerzy (i kto tam chcecie jeszcze) może każdemu strzelić bramkę. To tylko sport - korzystny zbieg okoliczności, błąd i łut szczęścia - bramka gotowa. Gdyby iść dalej takim tokiem rozumowania, to by się okazało, że nigdy nie mielibyśmy prawa wygrać z najmocniejszymi drużynami - przecież dla nich to my jesteśmy kelnerami, czyż nie? :) Taki dualizm. Ale znaczący.

W ogóle razi mnie (zwłaszcza u dziennikarzy i komentatorów) taki rollercoaster uczuciowy. Raz moglibyśmy wygrać z każdym, nawet z Brazylią. I to od niechcenia. Innym razem jesteśmy tak słabi, ze nie damy rady wygrać z San Marino (oczywiście przesada, wygramy, ale damy sobie strzelić bramkę, tak słabi jesteśmy).  Prawdziwy kibic, który kocha sport, nigdy tak nie powie - jestem gotów się założyć. Doceni rzeczy w której jesteśmy dobrze (napastnicy, pomocnicy, bramkarze - ok.) i wytknie z pewnością te złe (oczywiście kiksy obrońców). Jest świadomy zalet i wad. I jest optymistą. Bez optymizmu całe to kibicowanie można o kant ... potłuc. Traci sens.

Zauważyliście Państwo, ze komentatorzy mówili o nie-awansie już po przegranym meczu z Ukrainą. Mniejsza z tym, że kolejne mecze nas do tego nie-awansu przybliżały, ale komentatorzy, osoby, które z racji wykonywanego zawodu powinny te nadzieje podtrzymywać (chociażby ze względu na oglądalność, jeśli nie ukochanie dyscypliny, którą się komentuje), straciły wiarę w awans już wtedy.  Dlatego też nie cierpię komentarza Szpakowskiego, a uwielbiam komentarz pana Tomaszewskiego, z którego miłość do tenisa wycieka z każdym wypowiedzianym słowem.

Słowa mają znaczenie, niosą ze sobą określony ciężar. Mogą pomagać, mogą też zniechęcać. Oczywistość. A jednak tak rzadko stosowana w praktyce.

Dodano: 2013-09-11
Komentarzy: 0


Do wpisu nie dodano komentarzy
Zaloguj się aby dodac komentarz
AUTOR

Obserwacje i wnioski. Mińskie peryferia. Poezja. Literatura. Spacery po mieście w słońcu i w słocie. Muzyka. Sport. Trochę tańca. Garść prawie filozoficznych uwag i prawie socjologicznych spostrzeżeń. Kilka zdjęć. Mój mińsko-mazowiecki blog."

Więcej
KATEGORIE
Polecane strony